SŁOWO NA NIEDZIELĘ

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria
Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i
przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich:
«Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».
Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów
drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył
leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał
leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale
oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który
przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma,
które mówi, że On ma powstać z martwych.

/J 20,1-9/

Chrystus Pan zmartwychwstał! Alleluja!
Prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja!
Kochani Parafianie, pozdrowieniem, jakim witali się pierwsi uczniowie Jezusa,
najpiękniejszym z wszystkich możliwych, i my zwracamy się do Was, życząc pokoju serca i
nadziei płynących z pustego Grobu.
Syn Boży, który umarł z miłości do nas to zwycięzca śmierci i grzechu. I dobrze
dodać: mojego grzechu, mojego uzależnienia, mojej beznadziei. Pozwólmy Mu zająć miejsce
przy naszym stole. Zaprośmy Go do naszych domów a przede wszystkim do naszych serc.
Wszak tylko On jest w stanie dać sens temu, co jest absurdem, dramatem. Tylko On może
zamienić ciemność grzechu w światło przebaczenia a mrok zniechęcenia w jutrzenkę nadziei.
W tych dniach zwykliśmy składać sobie życzenia. Może dobrze, by ta świąteczna
serdeczność zagościła na dłużej w naszych domach, w naszych rodzinach. Życzymy Wam
tego.
Korzystając z okazji pragniemy podziękować Wam, kochani, za liczne uczestnictwo w
celebracjach Triduum Paschalnego. Wasza
obecność to świadectwo wiary a także wyraz potrzeby osobistego spotkania się z Tym, który
obdarza swoją miłością.
Szczególne wyrazy wdzięczności kierujemy pod adresem wszystkich, którzy sprawili,
że Triduum Paschalne było prawdziwym spotkaniem z Jezusem Cierpiącym i Triumfującym.
Dziękujemy lektorom, organiście, scholce, służbie liturgicznej a także wszystkim, którzy
zadbali o to, by nasz kościół był przytulny i czysty. Szczególne wyrazy wdzięczności
kierujemy pod adresem osób, które pięknie przygotowały Ciemnicę i Grób Pański (nie
wymieniamy ich z imienia, ale Pan, który wynagradza nawet najdrobniejszy gest miłości i
służby, wie o kogo chodzi) oraz wszystkich, którzy złożyli ofiary na kwiaty do Grobu i na
Jego wystrój.
Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania!
W Miłości Słowa Bożego

– ojcowie Krzysztof SVD i Eric SVD

Kochani Parafianie, przed nami Triduum Paschalne – kolejna okazja do uświadomienia sobie i przeżywania najważniejszych w historii zbawienia wydarzeń. Już dzisiaj, w Niedzielę Palmową, medytujemy miłość Jezusa oddającego za nas życie. Jan Apostoł z taką mocą doświadczał miłości Jezusa, że uważał siebie za „umiłowanego ucznia”. W jego opisie Ostatniej Wieczerzy możemy przeczytać: Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (J 13,1). Owo do końca, to nie tylko i nie tyle „do ostatniego tchnienia”, czyli do momentu śmierci, ale „do maksimum”, „bez reszty”, „tak, że bardziej już nie można”.
Świadectwem nieskończonej miłości było ustanowienie Eucharystii – pozostawienie Siebie na zawsze, po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Oby ten ogrom Bożej miłości znalazł w tych dniach drogę do naszych serc. Wybierzmy choćby jedną z celebracji tego Wielkiego Tygodnia, (plan celebracji – wewnątrz informatora), by dać szansę Bożej łasce. Spróbujmy, jak Jan, oprzeć głowę na piersi Jezusa. Niech Jego miłość pokona to wszystko, co odbiera nam pokój, radość i nadzieję.
Życząc Wam wszystkim, kochani, owocnego przeżywania tych Wielkich Dni, dziękuję za wszelkie wsparcie i modlitwy zanoszone za nas, kapłanów, nie tylko z okazji Wielkiego Czwartku. Z błogosławieństwem
– o. Krzysztof SVD

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
«Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”.
Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.
Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.
Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”». /Łk 15,1-3,11-32/
******
Kochani parafianie.
Powoli przyroda budzi się po zimowej „drzemce”. Pozdrawiam więc wszystkich ciepło, już wiosennie. Tak myślę, że może w tym powtarzającym się co roku odradzaniu się życia z zimowego letargu można by dostrzec zaproszenie do … przebudzenia się i otwarcia na słońce łaski i ciepło Bożej Miłości. Jakże pięknie obrazuje tę miłość miłosierną dzisiejsza przypowieść o synu marnotrawnym (czy raczej o synach marnotrawnych). Ktoś dopatrzył się w niej i ojca marnotrawnego! Może i słusznie, bo czyż nie wydaje on się strasznie „marnotrawić” swą miłość? Bez wątpienia, jednak najtrafniejszym tytułem tego tekstu jest Przypowieść o Ojcu Miłosiernym, który to ojciec jest oczywiście obrazem Boga Ojca.
Pozwólcie, że jeszcze na moment wrócę do wydarzeń ubiegłej niedzieli i serdecznie podziękuję za przygotowanie i udział we Mszy św., na której zostały wprowadzone do naszego kościoła relikwie świętej Joanny Beretta Molla a relikwie świętej Jadwigi Śląskiej zostały przeniesione do nowego relikwiarium. Mam nadzieję, że wstawiennictwo tych dwóch wielkich kobiet będzie źródłem pokoju i nadziei dla wielu rodzin nie tylko naszej parafii.
Z błogosławieństwem i z życzeniami jak najowocniejszego przeżywania Wielkiego Postu – o. Krzysztof SVD

W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.
Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».
I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”».
/Łk 13,1-9/
******
Kochani parafianie.
Dzisiaj, jak już zapowiadaliśmy, w trakcie Mszy św. o godz. 12.00, zostaną wprowadzone do naszego kościoła relikwie świętej Joanny Beretta Molla a relikwie świętej Jadwigi Śląskiej zostaną przeniesione z dotychczasowego miejsca, nad tabernakulum do nowego relikwiarium, które będzie umieszczone w pobliżu obrazu naszej Patronki. Przy tej okazji może należy zapytać: A po co to wszystko? Po co w ogóle nam relikwie?
Przede wszystkim dobrze wiedzieć, że kult relikwii w Kościele datuje się od samego początku i do dziś jest czymś żywym. Jest to forma pobożności, która powstała oddolnie i obecna jest w Kościele od pierwszych dekad istnienia chrześcijaństwa. Mieliśmy wtedy wielu męczenników. Ludzie spontanicznie zaczęli pielgrzymować do ich grobów, czcić ich pochowane szczątki. Nie wszyscy mieli jednak taką możliwość, stąd zrodził się pomysł, by same szczątki, fragmenty ciała, jechały w świat i w pewnym sensie pielgrzymowały do wiernych.
W ostatnim czasie relikwie cieszą się w naszych kościołach dużą popularnością. Ludzie przed nimi klękają i modlą się tak, jak przed tabernakulum. Bardzo ważne jest w kulcie świętych to, by on nam nie przesłonił kultu eucharystycznego. Kult relikwii nie dotyczy przedmiotu, ale Boga, który jest sprawcą świętości. Relikwie zatem są swego rodzaju pasem transmisyjnym, który pozwala chrześcijaninowi w duchu wiary przenieść się w świat nadprzyrodzony. Jeżeli Kościół wystawia relikwie do czci, daje do ucałowania wiernym, to chrześcijanin, wierny ma niejako kontakt fizyczny, kontakt z uświęconą cząstką ciała osoby świętej. Na ile do tego aktu podchodzi się z żywą wiarą, z miłością, na tyle Bóg udziela za jego pośrednictwem łask. /o. Gabriel Bartoszewski/. W ten też sposób podejdźmy do relikwii, jakie mamy u naszym kościele. Pomocną niech będzie modlitwa, przez wstawiennictwo św. Joanny, którą zamieszczamy poniżej. I pamiętajmy, że święci to nie zmarli, należący do przeszłości, ale ludzie, którzy choć niewidoczni dla nas, żyją z Chrystusem i w Chrystusie na zawsze!
A jutro, 25 marca – Uroczystości Zwiastowania Pańskiego, która jest jednocześnie Dniem Świętości Życia. Właśnie z tej okazji ponownie, po kilku latach, pragniemy przypomnieć temat Adopcji Duchowej Dzieci. Czyni to dzisiaj pani Anna Maria Daniłowska, której z góry serdecznie dziękujemy za tę posługę. Ufam, że Boża łaska, którą poprzez wydarzenia tych dni Pan pragnie nam przekazać, znajdzie nasze serca otwarte.
Z błogosławieństwem i z życzeniami jak najowocniejszego przeżywania całego Wielkiego Postu – o. Krzysztof SVD

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwu mężów, stojących przy Nim.
Gdy oni się z Nim rozstawali, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, pojawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok.
A z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!» W chwili gdy odezwał się ten głos, okazało się, że Jezus jest sam.
A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli.
/Łk 9,28b-36/
******
Kochani parafianie.
Liturgia Wielkiego Postu zachęca do postu, modlitwy i jałmużny, będącymi wyrazem pragnienia zmiany sposobu życia. Z wyjątkiem uroczystości Zwiastowania Pańskiego i Świętego Józefa nie przewiduje wielkich świąt i wydawać by się mogło, że to jedynie czas oczekiwania na święta Zmartwychwstania. Nie mniej, w tym okresie nie brakuje mocnych znaków Bożej łaski. Już sama Liturgia Słowa tego okresu pokazuje bardzo wyraźnie Bożą miłość i troskę o zbawienie człowieka.
Przesłanie dzisiejszej Ewangelii wydaje się jasne. Najpierw –zaproszenie do pójścia wraz z Jezusem (jak Piotr, Jan i Jakub) na modlitwę, na spotkanie z Bogiem Ojcem a następnie – zachęta do słuchania Jezusa ze świadomością, że jest On Synem Bożym.
Do wielkich znaków Bożej łaski i miłości możemy zaliczyć kończące się dzisiaj Rekolekcje Parafialne. Ci, którzy skorzystali z tego czasu łaski uczestnicząc w celebracjach, słuchając słowa Bożego i głoszonych nauk mogli przekonać się o tym, że Pan Bóg działa i że działa z mocą. Wielu z nas skorzystało z Sakramentu Pokuty i Pojednania, w skupieniu uczestniczyło w Eucharystii, w Drodze Krzyżowej z uwagą wsłuchiwało się w słowo Boże i w to słowo, które kierował do nas ojciec Edward. Kolejny raz mogliśmy się przekonać, że nie jest rzeczą trudną słuchać kogoś, kto mówi od serca, kto dzieli się swoim życiem. Za tę gotowość służenia i ubogacenie naszej wspólnoty parafialnej chcę w imieniu Was wszystkich wyrazić wdzięczność ojcu Edwardowi. Prośmy dobrego Boga za niego. Prośmy, by Pan pozwalał mu jeszcze przez wiele lat być Swoim narzędziem. I pamiętajcie o nim w swoich modlitwach także, gdy rekolekcje się zakończą. Mówię Wam, kochani, my kapłani, bardzo potrzebujemy Waszego wsparcia.
Kończymy dzisiaj Rekolekcje, ten czas szczególnej łaski. Już za tydzień będziemy mieli okazję do doświadczenia kolejnego znaku Bożej troski o nas i wyrażenia Panu naszej wdzięczności. W przyszłą bowiem niedzielę, w przeddzień uroczystości Zwiastowania Pańskiego (25.03), która jest Dniem Świętości Życia, będziemy gościli u nas panią Annę Marię Daniłowską. Na wszystkich Mszach świętych, dzieląc się swoim doświadczeniem przybliży nam temat Adopcji Duchowej Dzieci.
Kulminacyjnym momentem najbliższej niedzieli będzie Msza św. o godz. 12.00, w trakcie której zostaną wprowadzone do naszego kościoła relikwie świętej Joanny Beretta Molla. Postać tej wspaniałej żony, matki i lekarki przybliżyła nam jesienią pani Krystynę Zając. W trakcie tej Eucharystii także relikwie świętej Jadwigi Śląskiej zostaną przeniesione z dotychczasowego miejsca, nad tabernakulum do nowego relikwiarium, które będzie umieszczone w pobliżu obrazu naszej Patronki. Serdecznie na tę Eucharystię, której będzie przewodniczył nasz Prowincjał – ojciec Sylwester Grabowski, zapraszamy.

Z błogosławieństwem i z życzeniami jak najowocniejszego przeżywania tych najbliższych dni, jak i całego Wielkiego Postu
– o. Krzysztof SVD

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem».
Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek”».
Wówczas powiódł Go diabeł w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje».
Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”».
Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”».
Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”».
Gdy diabeł dopełnił całego kuszenia, odstąpił od Niego do czasu.
/Łk 4,1-13/
******
Kochani parafianie.
Rozpoczęty Wielki Post zaprasza, jak już pisałem, do pogłębienia świadomość ogromu Bożej miłości do nas. Cała liturgia tego okresu prowadzi ku tej prawdzie, która objawiona nam została w sposób nieco tajemniczy nie mniej bardzo konkretny, w tym najważniejszym w historii ludzkości wydarzeniom – Męce i Śmierci Syna Bożego a dopełniona w Jego Zmartwychwstaniu.
Jak bardzo Bogu zależy na mnie!…
A mnie? Czy tak samo zależy na moim zbawieniu? Na zawierzeniu Panu, przyjęciu łaski zbawienia i rozpoczęciu od nowa?
Należałoby zatrzymać się, zastanowić choć chwilę i odpowiedzieć na te pytania. Pomocnymi tutaj są i teksty liturgiczne, i wielkopostne celebracje – Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa. Temu też służą coroczne Parafialne Rekolekcje Wielkopostne – czas szczególnej łaski. Pewnie wielu z nas będzie kuszonych (jak Jezus w dzisiejszej Ewangelii), by zająć czas innymi rzeczami, pewnie i pożytecznymi, ale nie najważniejszymi i niekoniecznymi. Dlatego proszę Was, kochani: zróbcie wszystko, aby uczestniczyć w tych naszych parafialnych ćwiczeniach duchowych. Powtarzam: to czas szczególnej łaski.
Oto plan wielkopostnych rekolekcji, które będzie prowadził ojciec Edward Konkol SVD

14.03 – czwartek
10.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
18.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
20.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
15.03 – piątek
10.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
18.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
po Mszy św. – Droga Krzyżowa
20.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
16.03 – sobota
10.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
18.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
20.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
17.03 – niedziela
Msze Święte: 8.00, 10.00, 12.00 i 18.00.
Gorzkie Żale (z kazaniem pasyjnym) – 17.15

Okazja do spowiedzi:
– w niedzielę – 30’ przed każdą Mszą św.
– od czwartku do soboty – od 9.00 do 10.00, od 17.00 do 18.00

Okazja do rozmowy z ojcem rekolekcjonistą:
– od czwartku do soboty – od 9.00 do 10.00 i od 17.00 do 18.00

Z życzeniami jak najowocniejszego przeżywania Wielkiego Postu i z błogosławieństwem – o. Krzysztof SVD

Kliknij ten przycisk, by zmienić ten tekst. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Jezus opowiedział uczniom przypowieść:
«Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego.
Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta». /Łk 6, 39-45/

******
Kochani parafianie.
Dość późno w tym roku przypada Wielki Post, do którego zbliżamy się wielkimi krokami. Ten trwający 40 dni okres przygotowania do wielkich dni Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, który rozpoczynamy w Środę popielcową (najbliższą środę), to prezent od Pana, by pogłębić w sobie świadomość ogromu Bożej miłości. Tak bardzo Bogu zależy na mnie, że nie cofa się, dla mojego zbawienia, nawet przed śmiercią. Przeżywaniu na nowo tej prawdy będą służyły tak teksty biblijne proklamowane w trakcie Mszy św. (zwłaszcza te niedzielne) jak i wielkopostne celebracje – Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa a także Parafialne Rekolekcje Wielkopostne, które odbędą się w tym roku w dniach 14 – 17 marca.
Jakże ważną rzeczą jest mieć w sercu świadomość tego, co Chrystus uczynił dla nas. Jeśli będziemy pamiętać o wielkiej wartości, jaką w Bożych oczach ma każdy z nas, nie będziemy szukać potwierdzenia naszej wartości u ludzi. Pozwólcie, że przytoczę, w wolnym tłumaczeniu, pewną historyjkę.

Pewien profesor rozpoczął wykład trzymając w ręce banknot dwustuzłotowy i zwracając się do zgromadzonych zapytał:
– Kto z państwa chce ten banknot? Oczywiście od razu zaczęły podnosić się ręce.
– Dam go jednemu z was, ale najpierw pozwólcie, że coś z nim zrobię. Zaczął zgniatać banknot tak, że została mu w ręce mała kuleczka, po czym powtórzył pytanie:
– Kto teraz chciałby ten banknot? Ręce dalej wznosiły się w górę.
– A jeśli zrobię jeszcze to? – zapytał, po czym spuścił zmięty banknot na podłogę i zaczął go niemiłosiernie deptać. Następnie wziął go, cały pobrudzony i pognieciony i ponownie zapytał:
– A teraz, czy jeszcze ktoś chce ten banknot? W dalszym ciągu las rąk wznosił się w sali. Profesor poprosił o opuszczenie rąk i kontynuował:
– Moi drodzy, tak sądziłem, że niezależnie co bym uczynił z tym banknotem, dalej będziecie go chcieli, gdyż nic nie stracił ze swej wartości. Dalej wart jest 200 złotych.
Tak samo dzieje się z nami. Czasami w życiu bywa, że jesteśmy deptani, poniżani. Czasami na skutek naszych decyzji albo postawy innych ludzi może nawet utraciliśmy czystość serca. W konsekwencji odczuwamy niesmak, może czujemy się małowartościowi, bez znaczenia. A przecież, niezależnie, co się wydarzyło i co jeszcze w życiu może się wydarzyć, nigdy nie stracimy naszej wartości w oczach Bożych.
Nasza wartość nie zależy od tego, co robimy albo co wiemy, ale od tego, kim jesteśmy. A jesteśmy, każdy z nas, kimś specjalnym. Nigdy nie zapominajmy, że dla Boga każdy z nas jest kimś niepowtarzalnym!
Tak, w przeciwieństwie do ludzi, którzy mogą mieć przeróżne o nas zdania i najprzeróżniejsze oczekiwania, Bóg kocha nas w sposób bezwarunkowy. Niech ta prawda codziennie nam towarzyszy. Będzie nam dużo łatwiej.
Z życzeniami dobrego rozpoczęcia Wielkiego Postu i z błogosławieństwem – o. Krzysztof

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie.
Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać.
Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».
/Łk 6, 27-38/
******

Kochani parafianie.
Słowa Jezusa, które dzisiaj słyszymy nie wydają się ani proste ani łatwe do przyjęcia: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą. I choć Jezus wie o tej naszej trudności porusza ten temat, bo jest świadom, że dotyczy on tego, co najistotniejsze, kwestii, której nie można absolutnie pominąć.
Dla uniknięcia nieporozumień trzeba przypomnieć, że miłość nie jest uczuciem. I choć prawdą jest, że w miłości uczucia odgrywają ważną rolę, jednak miłość to nade wszystko decyzja, akt woli wyrażone poprzeć konkretną postawę życiową!
Może należałoby też wyjaśnić, że kochać nieprzyjaciela nie oznacza cieszyć się na jego widok tak, jak raduję się widząc serdecznego przyjaciela. Nie oznacza rzucać się w objęcia kogoś, kto mnie poniża albo ciągle rzuca mi kłody pod nogi.
Co czuję, gdy myślę o swoich wrogach? Mogę odczuwać gniew, rozgoryczenie, ból, wściekłość. Wszak nie da się swych emocji od tak przemienić, zmusić je, by stały się „dobre”. Aby móc miłować swych nieprzyjaciół trzeba przyznać się przed sobą do tych uczuć i … pracować nad nimi. Ale nie samemu! Chodzi o to, by do nich dopuścić Bożą łaskę, tak, aby negatywne emocje nie kierowały bezrefleksyjnie moimi decyzjami i nie zapuściły – nie daj Boże – korzeni w moim sercu, przechodząc w postawę nienawiści. I wtedy człowiekowi może wydawać się, że ma prawo do nienawiści i że odwet jest słuszną odpowiedzią na otrzymane zniewagi, upokorzenia czy niesprawiedliwości.
Zachęcając swych uczniów do kochania wszystkich Jezus wyjaśnia, na czym polega miłość nieprzyjaciół: modlić się za nich, dobrze im czynić, nie odpowiadać złem za zło, błogosławić, czyli zrezygnować z odwetu. Dlaczego to wszystko? Z jednej strony dla własnego dobra: Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili i wy im czyńcie. A z drugiej, i to jest ważniejsze, postępując w ten sposób naśladujemy naszego Mistrza, Zbawiciela i stajemy się dziećmi (synami) Najwyższego.
Pomyślmy, dopiero co (ubiegłej niedzieli) Pan nazwał nas błogosławionymi. Dzisiaj pokazuje, jak stawać się dziećmi Boga! Jak bardzo Mu zależy, byśmy czuli się dobrze! Korzystajmy dobrze, kochani, z tej wielkiej godności, pomagając jednocześnie innym odkrywać w sobie owo wspaniałe, Boskie pochodzenie.
Z błogosławieństwem – o. Krzysztof

Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu. On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:

«Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom». /Łk 6, 17. 20-26/

******
Kochani parafianie.
Pan Jezus dzisiaj mówi do nas: Błogosławieni jesteście! I mamy prawo zapytać: Co owo „błogosławieni” oznacza? Egzegeci polscy zgodni są co do tego, iż nasze tłumaczenie greckiego makarios przez błogosławieni nie oddaje w pełni treści oryginału, który oznacza i błogosławieni, i szczęśliwi i mający szczęście. Żadne zatem słowo polskie nie będzie tu idealne. Może też i dlatego, że Boże błogosławieństwo przewyższa nasze ludzkie pojęcia.
W kontekście objawienia biblijnego możemy pokusić się o stwierdzenie, że szczęście człowieka nie leży w tym, co ma albo co robi, ale w jego podejściu do Boga, w jego relacji do Stwórcy. Człowiek nie jest szczęśliwy o ile nie jest otwarty na spotkanie z Kimś, kto jest źródłem szczęścia. Szczęście nie ma swoich korzeni w człowieku ale poza nim. I jest to prawdą nawet jeśli pycha ludzka – dzisiejszego człowieka jak i człowieka od zawsze – nie bardzo chce zaakceptować to, że jego szczęściem ma być ktoś Inny.
Z życzeniami przeżywania każdego dnia z przekonaniem, że jesteś błogosławioną, błogosławionym – o. Krzysztof SVD

Pewnego razu – gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.
Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!» A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci». Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały.
Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym». I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona.
A Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim.
/Łk 5, 1-11/
******

Kochani parafianie.
Kilka dni temu usłyszałem od kogoś: To, co się ostatnio zdarzyło, to prawdziwy cud! Po czy opowiedziano mi o wydarzeniu, które rzeczywiście można określić, tak po ludzku, jako niewytłumaczalne. Chodziło o nagłe i całkowite uzdrowienie osoby chorej na raka. Miało to miejsce bezpośrednio po modlitwie wstawienniczej. Dla mego rozmówcy, i nie tylko dla niego, był to dowód na boże działanie.
Myślę, że wielu z nas doświadczyło tego, że Bóg nie jest obojętny na to, co nas spotyka, że nie jest Bogiem milczącym. W rzeczy samej, Ten, który jest Miłością, pragnie kontaktu z człowiekiem, wejścia z nim w relację. Bóg objawia się, bo miłość potrzebuje bliskości, więzi. Dlatego to Jezus czaka na nas czy to w Eucharystii czy we wspólnocie zebranej w Jego imię. Dlatego też ofiaruje swoje słowo w Piśmie Świętym, które jest prawdziwą biblioteką listów pisanych przez Pana do nas. To Boże słowo w sposób uroczysty proklamowane jest w czasie Mszy świętej i skierowane do każdego człowieka.
Dzisiejsza Liturgia Słowa mówi o naszym powołaniu, czyli o zaproszeniu, jakie Bóg kieruje do człowieka zachęcając go do współpracy. Właściwie cała Biblia to księga powołań i nie może być inaczej, bo życie człowieka jest powołaniem. Jest to tak samo oczywiste jak fakt rodzenia się w rodzinie; tak, jak człowiek rodzi się z dwojga rodziców i nie może być inaczej, tak samo człowiek rodzi się z powołaniem, i nie może być inaczej.
Bóg powołując, nie narzuca się. Może dlatego nie wszyscy tę prawdę o byciu powołanymi przyjmują do serca. Pan powołuje do życia, do … poszukiwania Go, do szukania szczęścia, które będzie na miarę godności jaką mu daje, ale pozostawia człowieka wolnym. Człowiek może odrzucić ten plan miłości. Prawdą jest, że nie wszyscy czują, że są powołani, że Bóg ma wobec nich jakiś plan. Ale niestety są i tacy (i jest ich niestety wielu), którzy świadomie odrzucają Boże propozycje próbując realizować swoje własne plany, w których często nie ma miejsca na potrzeby innych ludzi a co najtragiczniejsze w skutkach – które niczego nie oczekując od Boga liczą jedynie na siebie. I tu właśnie możemy dopatrywać się przyczyny, dlaczego świat jest tak bardzo pokręcony!
I do mnie, i do Ciebie Jezus kieruje dzisiaj słowa zaproszenia do wejścia z Nim w relację miłości. Obdarza zaufaniem a także szczególną łaską: bycia dla innych Jego głosem, Jego obecnością. I obdarza nie tyle misją, zadaniem, ile obietnicą: Odtąd ludzi będziesz łowił. A wiedząc o naszych słabościach dodaje: Nie bój się, Dasz radę, bo JA będę działał poprzez Ciebie!
Z życzeniami odwagi w udzielaniu odpowiedzi na Boże zaproszenia i z błogosławieństwem – o. Krzysztof

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?»
Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum».
I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.
/Łk 4,21-30/
******
Kochani parafianie.
Okres ferii szkolnych, który właśnie trwa jest okazją i dla dorosłych, by odsapnąć nieco. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, jak ważną jest umiejętność dobrego wykorzystania czasu.
Właśnie wróciłem z odwiedzin chorych. To zawsze dla mnie okazja, by „wrócić na ziemię”. Jedna z osób, która na skutek wypadku nagle zostawiła wszystkie swoje zajęcia powiedziała: „Teraz widzę, że całe to moje wcześniejsze zabieganie, było troską o to, co w gruncie rzeczy nie jest konieczne. Teraz to mąż robi zakupy i okazuje się, że można żyć skromniej, jeść prościej… A czas, który teraz mam do dyspozycji przeznaczam na lekturę książek, modlitwę i jakieś popularno-naukowe programy w telewizji.”
Czasami Pan posługuje się i chorobą, aby przypomnieć nam, co tak naprawdę jest ważne, abyśmy znaleźli czas (i chęci) na nieco dłuższe z Nim spotkanie, na lekturę Jego słowa. A słowo Jezusa to słowo mocne, czasami prowokujące, czasami dające nadzieję, czy budzące radość.
Dzisiejsza ewangelia mówi właśnie o mocy słów Chrystusa: A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?». Tak, bo słowa Jezusa są łaską, niosą łaskę. Jest w nich piękno, wdzięk, urok, coś pociągającego. I ci, którzy uważnie Go słuchali ulegli ich tajemniczej mocy.
Może chodzi właśnie o to, by poddać się urokowi łaski? Pozwolić, aby Jezusowe słowa poruszały, dotykały? Ale racjonalny a właściwie sceptyczny rozum podpowiada: Czy nie jest to syn Józefa?
Tak to już jest, że gdy Pan nas pociąga, to z drugiej strony diabeł szepta bardzo logicznie brzmiące słowa: „Daj spokój. Nie ulegaj! Przyjrzyj się dobrze, to nic nadzwyczajnego! To tylko opinia zwykłego księdza. To kazanie a nie słowa Boga!” Diabeł będzie starał się sprowadzić wszystko do poziomu jedynie ludzkiego, do odrzucenia jakiejkolwiek boskiej interwencji.
Warto zapytać siebie (i szczerze odpowiedzieć): Co przeważa we mnie? Fascynacja łaską, zauroczenie Bożym słowem czy piekielnie zimny rozum?
Chcę raz jeszcze mocno podkreślić, że ile razy z wiarą otwieram Biblię, jej słowa spełniają się w moim życiu i jej lektura mnie zmienia. Słowo Boże nie jest tylko opowiadaniem o życiu, ale ono daje życie, ono daje Chrystusa. I do tego właśnie Pan zaprasza i Ciebie i mnie!
Wszystkim Wam, kochani, życzymy odwagi do znajdywania czasu na spotkanie z Panem poprzez lekturę Jego słowa – o. Krzysztof SVD