SŁOWO NA NIEDZIELĘ

„Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej»”. /Łk 12, 49-53/

*****
Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i drodzy Bracia – mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii Św. Jadwigi Śląskiej, w Ewangelii Jezus wielokrotnie mówi nam: Pokój zostawiam wam, Pokój mój daję wam. Dar pokoju to jeden z najcenniejszych darów. W listopadzie świętowaliśmy 100-lecie Odzyskania Niepodległości. Nie oznacza to jednak, że mieliśmy 100 lat pokoju, tragedia II Wojny Światowej, potem pojałtański podział świata i życie w narzuconych strefach wpływów. Dzisiaj po tych trudnych doświadczeniach nie wyobrażamy sobie życia bez pokoju. Choć niektórzy rozumieją pokój jako „święty spokój”. Chodzi im tylko o relaks, o własny wypoczynek, lenistwo. Wtedy nawet zapomina się o rodzinie, a o Panu Bogu to w ogóle się nie pamięta.
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Papież Franciszek mocno podkreśla, że to nie Jezus dzieli ludzi. On jest wprawdzie „znakiem sprzeciwu” (por. Łk 2, 34), ale podział na tym świecie wprowadzają ludzie przez dobrowolny wybór odmiennych sposobów podchodzenia do zasad moralnych i do prawdy. I tak samoczynnie powstaje rozłam między życiem egoistycznym i życiem pełnym miłości; między życiem „dla siebie” i życiem „dla Boga i dla innych”; między życiem, w którym ktoś chce być „obsługiwany”, a życiem polegającym na służeniu; między życiem tych, którzy są posłuszni swojemu „ja” i życiem tych, którzy są posłuszni Bogu (por. Anioł Pański, 18.08.2013).
Jezus chce nas obudzić z naszego letargu, chce nas wyrwać z naszego świętego spokoju i uczy nas służyć drugiemu człowiekowi. W sierpniu, miesiącu Maryjnym, prośmy naszą Matkę Wniebowziętą, by uczyła nas służyć Bogu, drugiemu człowiekowi i trwać w prawdzie, nawet za cenę podziału z najbliższymi.

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie.
Wasz proboszcz: o. Kazimierz Szałaj SVD

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.
A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». /Łk 12,35-40/

*****

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i drodzy Bracia– mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii Św. Jadwigi Śląskiej.
Wszystkich nas bardzo poruszyła śmierć o. Krzysztofa. Jeszcze we wtorek oczekiwaliśmy na jego wyjście ze szpitala a tu nagłe załamanie, potrzebny zabieg i komplikacje pooperacyjne. Osłabione serce nie wytrzymało ale wszyscy wierzymy, że o. Krzysztof, którego serce tak żarliwie biło dla Boga, jest w Domu Ojca Niebieskiego.
Przepasane biodra i zapalone pochodnie – ten ewangeliczny obraz ukazuje nam gotowość do wyruszenia w drogę w każdej chwili. Nikt z nas nie wie kiedy Pan po nas przyjdzie. Ostanie dni o. Krzysztofa potwierdzają to dobitnie. Mamy zawsze być gotowi. Nie mówmy sobie – przecież jeszcze zdążę albo, że kiedy będę na emeryturze to uporządkuję moje sprawy z Bogiem. To nie jest postawa godna chrześcijanina. Czuwać to znaczy cały czas być zanurzonym w Chrystusie, cały czas spoglądać ku Ojczyźnie Niebieskiej. Jestem pewny, że o. Krzysztof był zanurzony w Bogu i Pan przyjmie go do Swojej chwały. Wielu z nas ma przed oczyma uśmiech o. Krzysztofa, na pewno by nie chciał byśmy się smucili. Całym swoim misyjnym zaangażowaniem prowadził nas do rzeczywistości duchowej, do tego co czeka nas po śmierci. Myślę, że dalej uśmiecha się do nas z Nieba, ale też przypomina: czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny.
W poniedziałek o godzinie 16:30 jest różaniec, a o 17:00 Msza św. z ciałem o. Krzysztofa, na której pożegnamy go tu w Warszawie. Zapraszam Was serdecznie na tę Mszę św. Przewodniczył jej będzie Bp. Romuald Kamiński – Ordynariusz Diecezji Warszawsko – Praskiej, a homilię wygłosi Bp. Jerzy Mazur – Ordynariusz Diecezji Ełckiej. Po Mszy ciało o. Krzysztofa zostanie przewiezione do Nysy. We wtorek o godz. 12:00 w Nysie Msza pogrzebowa pod przewodnictwem Bpa Diecezji Opolskiej, a potem eksporta na cmentarz zakonny.
Ze względu na dużą odległość nie będzie fizycznej możliwości przewiezienie wielu wieńców pogrzebowych. Dziękuję za wszystkie ofiary na kwiaty. Chcemy zakupić jeden większy wieniec od parafian, a resztę pieniędzy przeznaczyć na Msze św. gregoriańskie w intencji o. Krzysztofa. Proszę Was też, by zamiast kwiatów prywatnych ofiarować Msze i Komunię św. w intencji naszego śp. Proboszcza o. Krzysztofa Łukoszczyka SVD.
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie.

o. Kazimierz Szałaj SVD

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem».
Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?»
Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia».
I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?”
Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga». /Łk 12,13-21/

*****

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i drodzy Bracia– mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii Św. Jadwigi Śląskiej. Nasz Przełożony prowincjalny o. Sylwester Grabowski SVD powierzył mi posługę proboszcza w tutejszej parafii. Od 1 sierpnia zostało to potwierdzone dekretem naszego Bpa Romualda Kamińskiego.
Pochodzę z Mazur, krainy pięknych lasów i jezior. (Wkrótce napiszę trochę więcej o sobie). Przychodzę do Was z parafii Św. Ap. Piotra i Pawła w Pieniężnie na Warmii, gdzie przez ostatnie cztery lata byłem wikariuszem. Wcześniej pracowałem na Podlasiu a także w Irlandii i Anglii. Teraz zaczynam w Naszej warszawskiej Rodzinie Św. Jadwigi Śląskiej.
Moim największym pragnieniem jest – byśmy wspólnie odnajdowali się w Bożej obecności. Byśmy tworzyli wspólnotę żywego Kościoła – tak różnorodni w swoich życiowych powołaniach, zajęciach i misjach – ale zgromadzeni wokół Pana Jezusa i pragnący naśladować wiarę Maryi – Jego Najświętszej Matki.
Serdecznie Was wszystkich proszę o modlitwę za mnie. Bym umiał naśladować Pana Jezusa – Dobrego Pasterza. Proszę też o wyrozumiałość, pomoc i cierpliwość. Bym mógł dobrze rozeznać sytuację naszej parafii i dobrze wejść w pełnienie moich nowych zadań.
Chcę podziękować za zaufanie o. Prowincjałowi, za dotychczasową pracę o. Krzysztofowi i o. Ericowi. Jak wiecie o. Krzysztof wyjeżdża na Południe, modlimy się o potrzebne łaski w jego nowej misji. Ojcu Ericowi życzę dobrej współpracy z nowym proboszczem i dalszej owocnej pracy pośród Nas.
Dziękuję za każde Wasze dobre słowo, modlitwę i wparcie. Niech Św. Jan Maria Vianney, który dzisiaj nam patronuje, wspiera nasze dalsze odnajdywanie się w obecności Boga i wyprasza nam nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne.
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie.
o. Kazimierz Szałaj SVD
Wasz proboszcz

Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: „Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów”.
A On rzekł do nich: „Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień, i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczymy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”.
Dalej mówił do nich: „Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: »Przyjacielu, użycz mi trzech chlebów, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać«. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: »Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie«. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”. /Łk 11,1-13/

*****

…o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. Tym zapewnieniem kończy się dzisiejsza perykopa ewangeliczna. Jakże to pocieszające! Warto stale pamiętać o tej gotowości ze strony Boga obdarowywania nas Swoim Duchem. Wystarczy tylko jedno: prosić o Niego.
Chyba nie pomylę się, kochani, jeśli powiem, że w naszych prośbach skierowanych do Pana dominują tematy życia codziennego: pomyślność, zdrowie, szczęście dzieci, itp. Jezus dzisiaj przypomina, że tak naprawdę to potrzebujemy tego pierwszego z wszystkich darów: Ducha Świętego. Gdy On znajdzie się w sercu człowieka, niczego już takiej osobie nie będzie brakowało.
Dobrze jest rozpocząć dzień od modlitwy–prośby o Jego światło (sam się o tym przekonuję codziennie). I prosić też, o to, by trwać w tym świetle, by nie uciekać przed natchnieniami Ducha i nie udawać, że się nie słyszy Jego pełnych troski i miłości podszeptów.
Ta świadomość bycia jedynie Jego narzędziem była zawsze dla mnie źródłem spokoju i chroniła od przesadnego zatroskania. I nadal mi towarzyszy. Za dobrze znam swoją kruchość, by liczyć tylko na siebie, by nie błagać każdego dnia o Jego moc, o Jego dary.
Jednocześnie jestem świadom, że pomimo dobrych chęci, miast być Jego głosem i Jego znakiem, niejednokrotnie upierając się przy swoim, głosiłem moje „mądrości” a nie Jego prawdę.
Za te momenty nieposłuszeństwa natchnieniom Ducha, właśnie za to przeszkadzanie Mu chcę dziś przeprosić: dobrego Boga, któremu pewnie nieraz utrudniłem drogę do jakiegoś ludzkiego serca, a następnie wszystkich parafian, Was, którzy mieliście prawo oczekiwać ode mnie więcej niż od innych, domagać się, bym kochał Was bardziej niż inni.
Kończąc to pasterzowanie wśród Was, pragnę też podziękować Panu Bogu za czas, jak pozwolił mi spędzić w Parafii, Świętej Jadwigi Śląskiej. Wielu z Was wyraziło zdziwienie, „że tak szybko…” . Cieszę się jednak z każdego dnia i każdej spotkanej osoby. Wierzę, że kiedyś Pan pozwoli Wam kosztować owoców tych naszych wspólnych prac i zajęć, rozmów i dyskusji.
Wszystkim Wam, kochani, serdecznie dziękuję za otwarte serca, czego doświadczałem zwłaszcza w czasie Eucharystii, gdy dzieliłem się tym, co Boże słowo budziło we mnie. Dziękuję za otwartość w słuchaniu i przyjmowaniu rad czy uwag (nie zawsze przyjemnych) tak w konfesjonale, jak i w kancelarii czy czasie odwiedzin duszpasterskich. Niech Pan będzie Wam nagrodą za każde westchnienie przed Nim w mojej intencji, za wszelkie wsparcie oraz troskę o nasz kościół a także pomoc w remoncie plebanii.
Ze swej strony obiecuję pamięć w moich skromnych modlitwach. Niech Maryja, Matka Słowa Wcielonego i święta Jadwiga, nasza Patronka a także święta Joanna Beretta Molla, święty Andrzej Nguyen oraz błogosławiony Jerzy Popiełuszko (na październik zaplanowane jest uroczyste umieszczenie jego relikwii w kościele) wspierają swym wstawiennictwem każdego i każdą z Was i wypraszają potrzebne Wam łaski.
Z błogosławieństwem – o. Krzysztof SVD

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona. /Łk 10,38-42/

*****

Betania – to nazwa wioski, w której rozgrywa się scena z dzisiejszej ewangelii. To tam, w domu Marii, Mary i Łazarza Jezus znajdował miejsce, by wypocząć z dala od tłumów. O Łazarzu akuratnie dzisiaj nic nie słyszeliśmy, za to w centrum wydarzenia widzimy obie siostry.
Marta troszczy się, by jak najlepiej ugościć Pana Jezusa. Chyba dobrze wie, że „przez żołądek do serca”. I ona pragnie dotrzeć ze swoją miłością właśnie do Jezusowego serca. Służy jak potrafi dbając, aby niczego nie brakowało na stole.
Maria przyjmuje postawę słuchania, postawę ucznia, który nie tylko wie, że ma do czynienia z Nauczycielem, ale jednocześnie nie chce stracić ani chwili, nie chce uronić nawet jednego Jego słowa. To postawa kogoś, kto pragnie się nauczyć, poznać to, co najważniejsze, doświadczyć miłości od Tego, który jest jej źródłem.
Marta uznaje Jezusa za Mistrza, słucha Go, nazywa Go swoim Panem, nie mniej to Maria, która cała wsłuchana jest w Chrystusa, staje się wzorem osoby wierzącej. Tak, bo Jezus chce być gościem i pragnie, by Jego słowo stało się naszym gościem, gdyż tylko ono daje pokój, napełnia nadzieją, a gdy upomina i zachęca do poprawy, to czyni to nie podcinając skrzydeł.

Owo: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego, nie jest ze strony Jezusa krytyką pracowitości i zatroskania Marty, ale krytyką przesadnego zamartwiania się, krytyką zagonienia, które już nie pozwala usłyszeć głosu Tego, który jest Prawdą i Drogą do Ojca. Wszak przyszedł jako gość, który ma coś ważnego do ofiarowania. Nie przyszedł, „aby Mu służono”, ale na pierwszym miejscu pragnie spotkania.
Z pewnością w sercu Jezusa jest ciągle pragnienie spotkania się z każdym z nas. On wie, że to Jego słowo jest światłem na naszej drodze i że wszyscy potrzebujemy go, by widzieć jaśniej i wyraźniej.
Może więc w tym okresie urlopowo-wakacyjnym, gdy łatwiej wygospodarować parę minut dla siebie, usiądziesz dziś wieczorem, jak Maria u stóp Jezusa, w tej postawie ucznia? Weź do ręki ewangelię i pozwolić jezusowi po prostu … mówić do ciebie.
Przyjęcia tej właśnie postawy wsłuchania się, choć od czasu do czasu, w słowa Jezusa serdecznie Wam życzymy. Z błogosławieństwem – Wasi pasterze

Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?»
Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?»
On rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego». Jezus rzekł do niego: «Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył».
Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?»
Jezus, nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.
Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”.
Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?»
On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie».
Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!» /Łk 10,25-37/

*****

Kochani, wsłuchując się w odpowiedź Jezusa na pytanie jednego z uczonych w Piśmie o to, kto jest bliźnim, odkrywamy konkretny przykład człowieka, który umie postępować zgodnie z Bożymi natchnieniami. Człowieka, który potrafi pokonywać własne słabości, odkładać na bok swoje własne plany, by wyjść naprzeciw drugiej osobie, by jej służyć. Dobry Samarytanin z dzisiejszej Ewangelii to na pewno człowiek otwarty na natchnienia Boże. Dlatego też nie wstydzi się ani się nie boi służyć, nawet gdy inni tego nie robią. Umie dostrzec drugą osobę będącą w potrzebie, zatrzymać się, ‘stracić czas’. Potrafi zostawić wcześniej zrobione plany, aby pochylić się nad potrzebującym pomocy człowiekiem. I co ważne – nie patrzy na innych, na to, co robią czy czego nie robią! Dlatego potrafi przyjąć konsekwencje logiki tej miłości, która daje się cała, bez granic i nie bacząc na koszty.
Dobry Samarytanin – jakże piękny wzór dla nas, zagonionych, zapracowanych, przekonanych o tym, że mamy prawo nie widzieć innych, „bo takie są czasy”, „bo mam już tyle swoich spraw, że mi wystarcza”, „bo inni powinni się tym zająć”. Ten miłosierny Cudzoziemiec to z pewnością także człowiek umiejący dosłyszeć zapewnienia Boga: Jestem z tobą. Nie obawiaj się! To zadanie nie przekracza twoich sił.
Nade wszystko jednak, ta pouczająca i wzruszająca zarazem strona ewangeliczna jest opisem nieskończonej miłości Bożej. Ojcowie Kościoła widzieli w Miłosiernym Samarytaninie Syna Bożego – Jezusa, pochylającego się w geście miłości nad zranioną, nie będącą w stanie żyć w łasce Bożej ludzkością. W ten sposób Chrystus odpowiada uczonemu w prawie na postawione mu pytanie: nie pytaj się: kto jest twoim bliźnim, twoim bliskim, ale… stawaj się bliskim tym, którzy tego potrzebują; staraj się być bliski!
Przyjęcia tej właśnie łaski, którą i nam Pan udziela, życzymy Wam wszystkim. Z błogosławieństwem – Wasi pasterze

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich:
”Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: »Pokój temu domowi«. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają; bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co Wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: »Przybliżyło się do was królestwo Boże«.
Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: »Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże«. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu”.
Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: ”Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”.
Wtedy rzekł do nich: ”Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”. /Łk 10,1-12, 17-20/

*****
Kochani, w dzisiejszej Ewangelii Jezus posyła swoich uczniów do miejscowości, do których sam zamierzał pójść. Słuchając tych słów należy uważać, aby błędnie nie odnieść ich jedynie do „urzędowych” świadków: misjonarzy, księży, zakonników, sióstr zakonnych, czy katechetów świeckich. Zauważmy, że Jezus kieruje te słowa nie do wąskiej grupy dwunastu apostołów, ale do szerszego grona uczniów. I ten fakt przypomina nam, że głoszenie Dobrej Nowiny nie jest zarezerwowane wyłącznie dla „wybranych”. To misja każdego z nas, którzy spotkaliśmy Jezusa. Bo nie jest możliwe poznać Jezusa, zaufać Mu, kochać Go i o Nim nie mówić!
Każdy z nas, podczas chrztu otrzymał zapaloną od paschału – symbolu Jezusa Chrystusa – świecę. Jej płomień symbolizuje światło wiary. Najpierw mieli dbać o jej wzrost nasi rodzice i chrzestni; teraz już my sami mamy iść i zapalać światłem naszej wiary serca innych. I kto to czyni odkrywa, że wiara umacnia się, gdy jest przekazywana (św. Jan Paweł II).
Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał… – relacjonuje ewangelista Łukasz. Tak, to Pan wybiera i posyła. Przekonanie o tym, że to właśnie do Jezusa należy inicjatywa a my jesteśmy jedynie tymi, którzy starają się odpowiedzieć na Jego posłanie, powinno nam stale towarzyszyć. On też, nasz Zbawiciel, wybierając niektórych, by jako pasterze (proboszczowie, wikarzy, ojcowie duchowni) prowadzili wspólnoty wiernych, wybiera dla każdego czas i miejsce działania.
Jako misjonarze, członkowie Zgromadzenia Słowa Bożego, jesteśmy otwarci na potrzeby całego Kościoła. To ta dyspozycyjność, gotowość pójścia tam, gdzie posyła nas Pan sprawiła, że mogłem żyć i pracować w Kościele afrykańskim, w Kościele włoskim czy – od kilkunastu lat – w Polsce. To właśnie owa gotowość pójścia wszędzie, gdzie jest taka potrzeba sprawiła, że spotkaliśmy się w tej wspólnocie – Parafii św. Jadwigi. I ta sama gotowość służenia wszędzie towarzyszy nam, misjonarzom, i teraz.
Proszę Was, kochani, abyście w tym właśnie kontekście ewangelicznej gotowości i posłuszeństwa przyjęli wiadomość o przeniesieniu mnie do Domu Misyjnego św. Kingi w Starym Sączu. Wiem, że wielu z Was jest zaskoczonych tą decyzją ojca prowincjała. Osobiście chcę widzieć w niej kolejne zaproszenie Pana, wezwanie do podjęcia nowych zadań. Mam też nadzieję, że dobro zasiane wspólne przez ten czas, jaki Pan pozwolił nam przeżyć razem, będzie powodem do wdzięczności Bogu. Ufam także, że fundament, jaki „wylaliśmy” razem z ojcem Erikiem (który pozostaje z Wami), pozwala patrzeć w przyszłość z nadzieją.
Jeszcze będziemy mieli niejedną okazją, by wyrazić sobie wzajemną wdzięczność za ten wspólnie przeżyty czas, ale już dzisiaj dziękuję Wam za wszelkie dobro i proszę Was, abyście przyjęli z radością i wdzięcznością ojca Kazimierza, który od 1 sierpnia przejmie, jako proboszcz, odpowiedzialność za prowadzenie Parafii Świętej Jadwigi.
Z wdzięcznością i błogosławieństwem – o. Krzysztof SVD

Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem.
Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?» Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka.
A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć».
Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże».
Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego». /Łk 9,51-62/

*****
Kochani, choć urlopowy klimat wydaje się bardziej skłaniać do relaksu, niż poważnych rozmyślań, to jednak wydarzenia ostatnich tygodni winy skłonić nas do refleksji. Myślę tu o profanacji jasnogórskiego wizerunku Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, o narastającej agresja i atakach fizycznej napaści na kościoły i osoby duchowne czy o aktach bluźnierstwa do jakich dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Oficjalnie powodem organizacji takich marszów jest troska o większą tolerancję w społeczeństwie, tymczasem stają się one miejscem obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych – skomentował ostatnio te wydarzenia abp Stanisław Gądecki. Dzisiejszy sposób kwestionowania autorytetu Kościoła nie ma charakteru intelektualnego, lecz ideologiczny. W procesie wytoczonym Kościołowi próbuje się dowieść, że nie ma w nim ludzi prawych, a wiara jest jedynie hipokryzją. Dąży się do zdyskredytowania Boga i obrzydzenia całego Kościoła. Trafnie to ujął Benedykt XVI, papież – emeryt: Dzisiaj oskarżenie wymierzone w Boga jest nade wszystko przedstawianiem Jego Kościoła jako całkowicie złego i w ten sposób odwodzeniem nas od niego.
Próba zohydzenia chrześcijaństwa i Kościoła udaje się zwłaszcza tam, gdzie wiara nie jest oparta na osobistym spotkaniu ze Zbawicielem. Tam, gdzie może jest i świadomość istnienia Boga, ale brak osobistej z Nim relacji, a więc – brak zaufania do Niego. Wydaje mi się, kochani, że wobec skomasowanego ataku Złego na katolików (a w gruncie rzeczy na samego Chrystusa) w naszym kraju (ale jeszcze bardziej poza naszymi granicami), wobec prób niszczenia podstawowych wartości takich jak życie, rodzina, miłość, nie możemy pozostawać bierni. Wsłuchujmy się w natchnienia Ducha Świętego. On wskaże każdemu jego przestrzeń działania. Ale może warto też podjąć jakąś wspólną inicjatywę?
Okres urlopowy to nie zawsze wyjazd na wczasy. Wielu z nas zostaje w domach. Dlatego pozwolę sobie na osobistą prośbę o modlitwę w intencji nawrócenia wrogów Kościoła. Może udało by się wyłączyć na chwilę TV i odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia? Albo zdobyć się na „heroizm” i zafundować sobie rano, póki jeszcze chłodno, kilka minut adoracji (w naszym kościele mamy ją codziennie, od 6.30 do 7.30)? Kto wie, może ta krótka chwila przed Najświętszym Sakramentem będzie zbawienna dla kogoś?
Z życzeniami odwagi na modlitwie za tych, co błądzą i błogosławieństwem – o. Krzysztof SVD

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?»
Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał».
Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego».
Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».
Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa». /Łk 9,18-24/

*****
Kochani, no i dotarliśmy już do sezonu urlopowego. Wielu z nas uda się na zasłużony wypoczynek. Wszystkie święta mamy już za sobą. Choć nie do końca. Tak się bowiem składa, że w tym tygodniu będziemy jeszcze zaproszeni do uczestnictwa w trzech wielkich uroczystościach: najpierw, już jutro – Narodzenia świętego Jana Chrzciciela, potem, w piątek – Najświętszego Serca Pana Jezusa a w sobotę, 29.09 – Apostołów Piotra i Pawła. Może uda nam się spotkać, w któryś z tych dni na Mszy św. albo nabożeństwie?
Trwamy w oktawie Bożego Ciała, w tym czasie wdzięczności za największy z prezentów otrzymanych od Jezusa – Eucharystię. Jak to dobrze, że Pan Jezus zostawił nam Siebie! Gdyby nie było tego Prezentu, kto sam, zdany tylko na siebie, wytrwałby w dobrym? Nikt! Gdyby nie było Mszy Świętej, w czasie której Chrystus ofiaruje Siebie i zachęca bierzcie i jedzcie już dawno Kościół przestałby istnieć. Więcej, w ogóle by nie powstał! Dlatego to dla chrześcijanina najistotniejsze jest zgromadzenie eucharystyczne, Msza Święta. Dlatego powinien tak organizować swoje życie i tak wychowywać dzieci, aby temu zgromadzeniu zawsze dać pierwszeństwo przed wszelkimi innymi obowiązkami. Wszystko inne jest dla niego pożyteczne, ale nie jest konieczne (L. Accattoli). Tak, jeśli zabraknie tego niedzielnego Spotkania (a spotkanie suponuje zaangażowanie, dialog, wzajemne wysłuchanie się!) wiara szybko stanie się albo kwestią przyzwyczajenia albo jedynie bagażem intelektualnym. Zwłaszcza w okresie urlopowym, jaki zaczynamy, pokusa opuszczenia Mszy niedzielnej, czyli skazywania siebie na własne tylko siły, pojawi się prawdopodobnie częściej. Dlatego warto … przygotować się na nią. Chwila osobistej modlitwy, tak jak Jezus w ewangelii, może być w tym kontekście zbawcza. Może parę minut porannej albo wieczornej adoracji? Wszak każdy z nas potrzebuje wyciszenia, ciszy, która pomoże usłyszeć Tego, który kocha, jak nikt inny. I tylko w ciszy tego spotkania, na Jego pytanie (A ty za kogo Mnie uważasz?) znajdziesz odpowiedź serca, które rozpali się głębokim pragnieniem niedzielnego spotykania z Nim, niezależnie od tego, co inni pomyślą i jak będą spędzać niedzielny czas.
Z życzeniami pełnego wypoczynku i … ciągłego pragnienia karmienia się przy stole eucharystycznym i stole słowa Bożego
– Wasi duszpasterze.

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi». /J 16, 12-15/

*****
Kochani, jak wszyscy wiemy, dziś w naszej wspólnocie parafialnej gościmy ks. biskupa Marka Solarczyka. Przybywa, aby nas umocnić swoim słowem oraz doświadczyć naszej wiary i miłości. Cieszymy się jego obecnością i wierzymy, że zjednoczy nas jeszcze bardziej i pomoże uświadomić nam, jak wiele piękna i dobra istnieje wokół nas.
Z pewnością nie jest przypadkiem to, że biskup Marek odwiedza naszą parafię w uroczystość Trójcy Przenajświętszej. W Katechizmie, odnośnie Trójcy Świętej czytamy m.in: Osoby Boskie pozostają we wzajemnych relacjach (KKK 255). Z tej prawdy wynika bardzo istotna konsekwencja: każdy z nas powinien wchodzić z innymi w relacje prawdziwie oparte o miłość, ofiarność i współpracę. Gdzie nie ma wzajemnego obdarzania się miłością i dobrocią, tam nie ma szczęścia! Gdy patrzę na małżonków, którzy jako narzeczeni chodzili trzymając się za ręce, całowali się i nie widzieli świata poza sobą, a dziś idą z daleka od siebie, a w ich oczach zamiast miłości można odnaleźć żal i smutek myślę, że najprawdopodobniej zabrakło im tych prawdziwych relacji.
Mówiąc dzisiaj o tajemnicy Trójcy Świętej, trzeba popatrzeć we własne gniazdo, we własne serce. Trójca Święta to wspólnota. Rodzina to także wspólnota. Wspólnota Osób Trójcy Świętej to doskonała miłość, to doskonała jedność, to dobroć. A jak jest w naszych domach? Czy nie ma w nich coraz więcej indywidualizmu, smutku, marazmu i depresji?
W dzisiejszej Ewangelii czytaliśmy: Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. O jakie to rzeczy przyszłe chodzi? Bóg zada nam na Sądzie Ostatecznym wśród wielu pytań to zasadnicze: Jakie budowałeś relacje z drugim człowiekiem? Czy byłeś kochającym ojcem, mężem, synem, księdzem? Jaką byłaś żoną, córką, matką czy babcią?
A jeśli ten sąd miałby być dzisiaj – jakie byłyby Twoje odpowiedzi?
Z życzeniami życia w mocy Ducha Świętego, wchodząc odważnie w relacje prawdziwie boskie z tymi, których Pan stawia na naszej drodze
– Wasi duszpasterze.

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze.
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.
To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem». /J 14, 15-16. 23b-26/

*****
Kochani, dzisiejsza, doniosła uroczystość Zesłania Ducha Świętego przypomina nam nie tylko, jak rodził się Kościół, ale jest dla nas wszystkich okazją, by uświadomić sobie doniosłość słów Jezusa, obiecującego nam rzeczy dosłownie nie z tej ziemi: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy (J 14,23). Tak, Jezus mieszka we mnie. Więcej – cała Trójca może i pragnie znaleźć we mnie swoje mieszkanie. Ale jest warunek: kochać Boga, starając się przestrzegać Jego naukę i żyć Jego słowem.
Za tydzień będziemy gościć wśród nas ks. biskupa Marka. Będzie to wspaniała okazja do odkrycia wzajemnie obecności Boga w nas. Wierzę, że to On zjednoczy nas jeszcze bardziej i pomoże odkryć na nowo tak wiele piękna i dobra istniejącego wokół nas. Już dziś zapraszam do uważnego wsłuchania się w słowo naszego pasterza i do zatrzymania się na wspólny obiad – piknik, który razem przygotujemy.
W ramach duchowego przygotowania zapraszam na Nabożeństwa Czerwcowe i do wzywania Ducha św. słowami Sekwencji, którą zamieszczamy poniżej. Ufam, że i refleksja ks. Twardowskiego niejednemu z nas się przyda.
Z życzeniami życia w mocy Ducha Świętego
– Wasi duszpasterze.

*****

SEKWENCJA
Przybądź, Duchu Święty, Przyjdź, Ojcze ubogich, Przyjdź,
Ześlij z nieba wzięty Dawco łask drogich,
Światła Twego strumień. Przyjdź, Światłości sumień.

O, najmilszy z gości, W pracy Tyś ochłodą,
Słodka serc radości, W skwarze żywą wodą,
Słodkie orzeźwienie. W płaczu utulenie.

Światłości najświętsza, Bez Twojego tchnienia,
Serc wierzących wnętrza Cóż jest wśród stworzenia?
Poddaj Twej potędze. Jeno cierń i nędze.

Obmyj, co nieświęte, Nagnij, co jest harde,
Oschłym wlej zachętę, Rozgrzej serca twarde,
Ulecz serca ranę. Prowadź zabłąkane.

Daj Twoim wierzącym, Daj zasługę męstwa,
W Tobie ufającym, Daj wieniec zwycięstwa,
Siedmiorakie dary. Daj szczęście bez miary. Amen. Alleluja.

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego.
Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka».
Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce, błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.
Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jeruzalem, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga. /Łk 24,46-53/
*****
Kochani, wiemy, że to Duch Święty umożliwi nam nazywanie Boga Ojcem i przyjęcia Jezusa jako Zbawiciela. To On sprawia cud przemiany ludzkich serc, wlewając w nie boży pokój i zaufanie. Dlatego to w piątek rozpoczęliśmy nowennę przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Zdajemy sobie sprawę, że wielu z Was nie ma możliwości uczestniczenia w nowennie osobiście, w kościele. Dlatego, by wspólnie ją odprawić, zamieszczamy poniżej teksty modlitw na kolejne dni nowenny. Dobrą okazją do przygotowania się na uroczystość Zesłania Ducha Świętego będzie na pewno Wigilijne Czuwanie Modlitewne, na które już dziś zapraszamy wszystkich parafian. Będzie ono miało miejsce w sobotę, 8 czerwca o godz. 19.00 (potrwa do 23.00). Z błogosławieństwem – Wasi pasterze

NOWENNA DO DUCHA ŚWIĘTEGO

Duch rozeznania /3 dzień – niedziela, 2.06.19/
Ty, który swoją światłością nieustępliwą oddzielasz prawdę od fałszu, pomóż nam rozeznać to, co jest prawdziwe. Rozprosz nasze złudzenia i nie daj nam błądzić pod wpływem kłamliwych pozorów; ukaż nam rzeczywistość. Wyzwól nas od wszelkiego kłamstwa: od tego, które szkodzi bliźnim, i od tego, może jeszcze cięższego, które szkodzi nam samym. Naucz nas rozpoznawać pokusy, gdy tylko się pojawią, i obnażać ich fałszywy i próżny urok. Spraw, byśmy rozpoznawali prawdziwą mowę Boga w głębi naszej duszy i pomóż nam odróżniać ją od każdego innego głosu. Ukaż nam wolę Bożą we wszystkich okolicznościach naszego życia, abyśmy mogli podejmować słuszne decyzje.

Duch miłości /4 dzień – poniedziałek, 3.06.2019/
Ty w całej swej Osobie jesteś miłością, Miłością jedyną i czystą; przyjdź i przemień całe nasze życie w miłość. Spraw, byśmy kochali na podobieństwo Boga, który nie stawia żadnych granic otwartości swego serca. Spraw to Ty, który cały jesteś jego darem.
Spraw, byśmy kochali na wzór Chrystusa, który okazał ludzkości zdumiewającą dobroć i złożył za nią ofiarę swojego życia. Spraw, byśmy kochali w sposób najbardziej szczery i bezinteresowny odrywając się całkowicie od naszych własnych ambicji.
Spraw, byśmy kochali poświęcając się darmo i chętnie zapominając o tym, co dajemy, i o tym, co cierpimy. Spraw, byśmy kochali pomimo wszystkich zawodów i wszystkich odtrąceń, byśmy kochali aż do końca, nawet kiedy nic w zamian za to nie otrzymujemy.

Duch jedności /5 dzień – wtorek, 4.06.2019/
Ty, w którym Ojciec i Syn są jednym, spraw, byśmy byli zjednoczeni jak Oni i w Nich.
Spraw, niech wzrośnie u wszystkich ludzi, a szczególnie u chrześcijan pragnienie jedności i niech ono będzie wciąż bardziej skuteczne. Zbieraj coraz bardziej ludzkość w jedności prawdy przez coraz lepsze przyjmowanie Objawienia i rozwój tej samej wiary.
Zjednocz ludzi w miłości szczerej, we wzajemnym szacunku i w coraz hojniejszym niesieniu sobie pomocy. Umocnij we wszystkich wolę przezwyciężania sporów i unikania przemocy, zatargów i ucisku oraz wyzyskiwania słabych. Pomagaj nam zgadzać się na wszystkie ofiary dla budowania coraz głębszej jedności myśli i serc w naszym otoczeniu.

Duch pokoju /6 dzień – środa, 5.06.2019/
Duchu Święty, Ty wyrażasz głęboką zgodność Ojca i Syna i jesteś w swojej Osobie Bożym pokojem. Przyjdź i podziel się z nami tym dogłębnym pokojem, zaprowadzając harmonię między nami, a Chrystusem i Ojcem. Przyjdź i daj nam zasmakować pokoju wewnętrznego, płynącego ze zgody naszego bytu z Bogiem, a przez to także zgody z nami samymi. Spraw, byśmy szukali tego pokoju przez takie postępowanie, które stara się podobać Bogu we wszystkim. Niech pewność o Bożej dla nas dobroci i całkowite zaufanie troskliwości Ojca pomoże nam przezwyciężyć wszelką niespokojną troskę o przyszłość i żyć w ciągłym pokoju. Niech pokój naszej zgody z Bogiem pomaga nam zachować pokój zgody ze wszystkimi, którzy nas otaczają.

Duch modlitwy /7 dzień – czwartek, 6.06.2019/
W Tobie, Duchu Święty, miłość jest modlitwą; przyjdź i wyrażaj Twoją miłość
w naszym sercu porywem modlitwy. Wzbudź w nas upodobanie w modlitwie i jej pragnienie. Daj nam odwagę do przerywania naszego działania i do porzucania naszych trosk, abyśmy się oddawali Temu, który jest jedynie konieczny.
Naucz nas modlić się, rozmawiać z Bogiem albo trwać blisko Niego w milczeniu.
Gdy nie możemy się modlić, pomagaj nam trwać w naszej ofierze, aby stała się ofiarą naszej biedy, naszego ubóstwa. Ponieważ nasza modlitewna powinna być wyrazem naszej miłości, nie pozwalaj nam zbytnio myśleć o nas samych i spraw, abyśmy modlili się za cały Kościół i świat cały.

Duch milczenia /8 dzień – piątek, 07.06.2019/
Duchu Święty, Ty napełniasz milczenie Boga pełnią miłości; wprowadź i w nasze milczenie tę pełnię. Spraw, abyśmy szukali w milczeniu bardziej spokojnego, bardziej wyłącznego przylgnięcia do Pana. Strzeż w naszym życiu chwil odpocznienia, w których moglibyśmy zamilknąć aż do głębi nas samych, aby tam móc słyszeć głos Boży. Nie pozwól nam nigdy w naszym milczeniu zajmować się sobą, ale stawiaj nas przed obliczem Pana i sprawiaj, abyśmy rozpoczynali z Nim świętą rozmowę. Ponieważ obecność milcząca jest sposobem wyrażania miłości, a my sami nie umiemy nic powiedzieć Temu, którego pragniemy miłować, pomóż nam ofiarować Mu z prostotą dar naszej niemożności mówienia.
Duch świętości /9 dzień – sobota, 08.06.2019/
Duchu Święty, Ty czynisz z naszej duszy i z naszego ciała swoją świątynię, mieszkanie, które Ty sam konsekrujesz i uświęcasz swoją obecnością. Uczyń nasze myśli bardziej świętymi myślami, głębiej przenikniętymi Bożą mądrością. Uświęć nasze słowa uzgadniając je bardziej ze Słowem Boga. Uświęć nasze gesty i czyny ożywiając je miłością, która je przemienia. Uczyń z naszej wolności dar ofiarny, w którym cała nasza osoba oddaje się w radosnym hołdzie Panu. Niech wszystko w nas stanie się świątynią, w której Tobie spodoba się żyć i działać.
*****

Jezus powiedział do swoich uczniów:
”Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.
To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.
Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat. Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie.
A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie”. /J 14,23-29/

*****
Kochani Parafianie,
Dzisiejsza ewangelia, podobnie jak ta z ubiegłej niedzieli, to zapis Ostatniej Wieczerzy pozostawiony nam przez św. Jana. Jezus, wiedząc o rozterce, w jaką wpadli uczniowie na wieść o czekającym ich rozstaniu z Mistrzem, pragnie dodać im otuchy: A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.
I jak wydarzyło się wtedy, tak jest i dzisiaj: ten sam Duch Pański sprawia, że pomimo prześladowań i zgorszeń Kościół jest stale tą samą Wspólnotą zebraną wokół Chrystusa. To Duch Święty jednoczy nas i podtrzymuje pamięć o Jezusie. Ale nie jest to pamięć w sensie wspomnień z przeszłości, tak jak pamięta się narodowych bohaterów czy zmarłych krewnych. To jest pamięć stająca się rzeczywistością, obecnością realną, choć tajemniczą, bo „ukrytą” za sakramentami, za Bożym słowem, za pełną oddania miłością, za odważnym aż po męczeństwo wyznaniem wiary. On was wszystkiego nauczy, to znaczy sprawi, że odkryjecie wśród Was Moją obecność – mówi Jezus.
To właśnie w Pocieszycielu Boża miłość nas przytula, odnawia. To Duch Święty nas pociesza, poucza, jednoczy. To dzięki Niemu możemy przyjąć do naszych serc ten prawdziwy pokój, który jest nie tyle brakiem wojny czy konfliktów, ile spokojem serca. Hebrajskie słowo szalom nie da się przetłumaczyć jednym pojęciem. Dotyczy ono bowiem nie tylko relacji międzyludzkich, lecz przede wszystkim odnosi się do relacji człowieka z Bogiem. Oznacza ono i pełnię, i szczęście, i pomyślność, i jedność i zdrowie a także pokój, wyciszenie.
Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Te słowa Pan Jezus kieruje dzisiaj do nas. To nam, ofiarując siebie daje możliwość wyciszenia, odetchnięcia, zdystansowania się od wielu spraw, pozostawienia tego, co tak naprawdę nie jest ważne. Tak bowiem się składa, że słowo Jezusa przyjęte z ufnością realizuje w sercu człowieka to, co przekazuje. Bo Jego Słowo ma moc.
I doświadczenia mocy tego Słowa oraz radości z Bożego pokoju, serdecznie Wam wszystkim, kochani, życzymy – Wasi pasterze

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy.
Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali». /J 13,31-33a.34-35/

Kochani Parafianie,
Dzisiejszy fragment Ewangelii to jeden z centralnych tekstów nie tylko Ostatniej Wieczerzy, ale całej Dobrej Nowiny (dlatego warto wrócić do niego tak na osobności, gdzieś w domowym zaciszu).
Jesteśmy w Wieczerniku, w wigilię najważniejszego wydarzenia w historii świata. Jezus żegna się z apostołami. Wie, że Jego godzina się zbliża. Nie ma za dużo czasu, skupia się więc na tym, co najważniejsze: pozostawia Siebie jako pokarm (ustanawia Eucharystię), zapewnia o rychłym napełnieniu ich Duchem Świętym, którego obiecuje a poprzez obmycie im nóg ilustruje konkretnie, jaka jest ich misja. W obliczu czekającej męki i śmierci Mistrz pozostawia swój testament, którym apostołowie mają zarządzać i przekazywać swoim następcom: daję wam przykazanie nowe…
Właśnie to dziedzictwo jest naszym bogactwem (i zadaniem jednocześnie!). To właśnie miłość wzajemna uczniów jest dowodem wiarygodności Ewangelii. I z tym mamy chyba wszyscy kłopot. Wciąż za mało w Kościele (i w naszej parafii!) małych wspólnot, w których miłość bliźniego nie będzie abstrakcją, ale konkretną bliskością, wsparciem, życzliwością, zrozumieniem, dzieleniem wiary. Kościół powinien mieć twarz konkretnych przyjaciół (ks. Tomasz Jaklewicz).
Wiele mamy codziennie okazji, by to przykazanie wzajemnej miłości realizować. W natłoku zajęć i zabieganiu pewnie sporo z nich nam umyka. Nie dostrzegamy ludzi potrzebujących wsparcia, pomocy czy jedynie serdecznego spojrzenia. Jezus oczekuje ode mnie, tak sądzę, świadomych wyborów. Takiej osobistej decyzji pozostawienia swoich spraw i wyjścia do drugiego ofiarując mu trochę czasu i serca tak, jako On to czyni dzisiaj podczas Mszy albo, gdy biorę do ręki Ewangelię a On siada przy mnie i poucza, pokrzepia swoim słowem.
Z życzeniami radości z praktykowania jezusowego przykazania miłości i z błogosławieństwem – Wasi pasterze

Jezus powiedział:
«Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy». /J 10,27-30/

*****
Kochani Parafianie,
Dzisiejsza niedziela nazywana jest Niedzielą Dobrego Pasterza. Niezależnie od cyklu czytań (czy jest to rok A, czy B czy C) liturgia Słowa przynosi nam piękne zaproszenie do … bycia owcami, należącymi do Bożego stada (czyli do Kościoła).
Moje owce… – mówi Jezus o nas i krótko opisuje postawę swych owiec: słuchają mego głosu, idą za Mną, przyjmuję życie wieczne, które im daję. Dobry Pasterz zapewnia jednocześnie, że nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z jego ręki.
Obraz Dobrego Pasterza ukazuje specyfikę więzi łączącej nas z Jezusem, a tym samym istotę bycia Kościołem. Aby należeć do tej wspólnoty trzeba się zgodzić na „status owieczki”. I z tym mamy problem, bo nasza pycha, ukrywająca się nieraz pod pojęciem „poczucia własnej godności”, broni się. Chcemy być wolni, cenimy sobie prawo decydowania o sobie, niezależność, samorealizację. Trudno przychodzi przyjąć spontanicznie rolę, do której zaprasza Jezus. Jak to, ja mam być bezbronną owcą?
Pomiędzy pasterzem z owcą istnieje bliska więź. Specyficzna, bo nie ma w niej równości – jest zależność. Pasterz jest kimś silniejszym, tym, który troszczy się, prowadzi, ochrania. Owca jest słaba, bezbronna, jest zdana na pasterza. Z drugiej strony – jest potrzebna pasterzowi, bo bez niej przestaje on być pasterzem. To, że w tej relacji nie ma równości nie jest przeszkodą, by była tam bliskość, zaufanie, przyjaźń. Zależność owcy od pasterza jest czymś oczywistym ale istnieje też zależność pasterza, od tego, co dzieje się z owcą. Dobry pasterz nie będzie spokojnie patrzeć na cierpienie tej, która się zagubiła czy uciekła albo jest spragniona czy poraniona.
Może warto zapytać się przy tej okazji, jaka jest moja więź z Jezusem – Dobrym Pasterzem? Czy daję mu prawo do tego, by mnie traktował jak owcę? I jaka jest moja więź z Jezusem obecnym w Kościele? Czy jestem gotowy/a do posłuszeństwa Jemu, gdy poucza mnie, koryguje, zaprasza do większego zaangażowania czy wzrastania w zaufaniu do Niego używając swoich pasterzy?
I pozwólcie, kochani, jeszcze jedna myśl. Niedziela Dobrego Pasterza to dzień szczególnej modlitwy o powołania do stanu kapłańskiego i życia zakonnego. Praktykę tę rozpoczął w 1964 r. święty papież Paweł VI. Był świadom, że trzeba prosić Boga, aby udzielił wielu młodym osobom daru powołania do bycia pasterzami, dobrymi pasterzami, gotowymi poświęcać się dla powierzonych im owiec.
Trzeba modlić się za młodych, aby odważnie odpowiedzieli „tak”, na Boże wezwanie i o otwarte na Bożą wolę serca ich rodziców. Aby ci, których Pan zaprasza do szczególnej z Nim współpracy, znaleźli w swoich rodzinach zrozumienie i wsparcie.
Dobrze jest też pamiętać o tych, którzy już kiedyś powiedzieli Jezusowi: Oto jestem, Panie. Poślij mnie /Iz 6,8/. O kapłanach, zakonnikach i zakonnicach, o misjonarzach i misjonarkach. Oni kroczą za Jezusem – Dobrym Pasterzem i – jak Jezus – oddają życie za owce. Czy jedno Ojcze nasz albo Zdrowaś w ich intencji może być naszym prezentem w dniu dzisiejszym? Kto wie, może ta modlitwa przyczyni się do umocnienia kogoś przeżywającego trudne chwile?
Z wdzięcznością za każdą modlitwę w intencji kapłanów i życzeniami wielu łask w nowym tygodniu – Wasi pasterze

Jezus znowu ukazał się nad Jeziorem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili.
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?» Odpowiedzieli Mu: «Nie». On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.
Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się wpław do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łódką, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci.
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.
A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?»
Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham».
Rzekł do niego: «Paś baranki moje».
I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?»
Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham».
Rzekł do niego: «Paś owce moje».
Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?»
Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham».
Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz».
To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to, rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» /J 21,1-19/

*****
Kochani Parafianie,
Trzecia niedziela okresu wielkanocnego jest w Kościele polskim ogłoszona jako Niedzielą Biblijną. Dlaczego? – mógłby ktoś zapytać. Wszak w trakcie każdej Mszy św. słuchamy fragmentów z Pisma świętego. Odpowiedź jest dość prosta a jednocześnie wymagająca pokory: z racji stale słabej znajomości Pisma świętego przez wielu z nas, katolików a co za tym idzie, zbyt rzadkiego odwoływania się w życiu codziennym do słowa Bożego. Chodzi więc o to, by przypomnieć dzisiaj o wielkiej mocy słowa Bożego i podkreślić ważność spotkania z nim, a przez nie – spotkania z Panem Bogiem.
Zachęcając do sięgania częściej po Pismo święte chciałbym dzisiaj zaproponować (za kard. Carlo M. Martinim) “czytanie Go z piórem w ręku”. W aktywnym słuchaniu słowa Bożego bardzo ważne jest zaznaczanie słów, które nas poruszają, oświecają, pytają, niepokoją. Gdy stawiamy znaki graficzne przy opisywanych gestach i scenach, wówczas słowo Boże rzeczywiście ożywia nasze słuchanie, a tekst staje się jakby “wypełniony” naszymi poruszeniami, przeżyciami, zmaganiami, poszukiwaniami. Bywa i tak, że tekst wielokrotnie już czytany przynosi nam odkrycie nowych treści, a wówczas stawiane w nim znaki stają się dla nas symbolem nowego życia – naszego życia na nowo odczytanego przez słowo Boże. Utrwalone znaki graficzne (podkreślenia, znaki zapytania, wykrzykniki, itp.) mogą więc stać się w nas trwałymi śladami doświadczenia, które miało miejsce podczas lektury słowa Bożego.
Zachęcam do znalezienia dzisiaj czasu, by zatopić się na parę chwil w osobistej lekturze Pisma świętego, pozwalając w ten sposób Panu mówić i jednocześnie odkrywając siebie w czytanym tekście.
Życząc miłego spotkania z Panem serdecznie Was, kochani, pozdrawiam – ojciec Krzysztof SVD

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.
/J 20,19-31/

Kochani Parafianie,
Niedziela w oktawie Zmartwychwstania już od wielu lat znana jest jako Niedziela Miłosierdzia. Wcześniej nazywana była In Albis, czyli W bieli albo po prostu Biała. W pierwszych wiekach chrztu udzielano zwykle w czasie Wigilii Paschalnej. Po dziś dzień obrzędy Wigilii Paschalnej odzwierciedlają tę tradycję, nawet gdy nie ma nikogo do chrztu. Następnie przez całą oktawę Wielkanocy neofici (osoby, które dopiero co przyjęły chrzest) chodzili w białych szatach. Dlatego właśnie II Niedziela Wielkanocna była zwana Dominica in albis, czyli biała niedziela. Dzisiaj niedziela ta jest przeżywana przede wszystkim jako Niedziela Miłosierdzia Bożego. Tak zdecydował św. Jan Paweł II, odpowiadając w ten sposób na prośbę Jezusa, wyrażoną przez Niego w rozmowach z siostrą Faustyną.
Wielu z nas codziennie odmawia pozostawioną nam przez Jezusa, a zapisaną przez św. siostrę Faustynę, Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Dzisiaj, w tę niedzielę Miłosierdzia, zapraszamy do wspólnego jej odmówienia (o godz. 15.00). Kto może – w kościele, kto nie – tam, gdzie będzie przebywał. Niech nasza ufna modlitwa jednoczy nas i wyprasza łaski dla całego świata. Szczególną intencją niech będzie prośba o nawrócenie tych wszystkich, którzy prześladują chrześcijan.
W radości ze Zmartwychwstania Pana – ojciec Krzysztof SVD

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria
Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i
przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich:
«Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».
Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów
drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył
leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał
leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale
oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który
przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma,
które mówi, że On ma powstać z martwych.

/J 20,1-9/

Chrystus Pan zmartwychwstał! Alleluja!
Prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja!
Kochani Parafianie, pozdrowieniem, jakim witali się pierwsi uczniowie Jezusa,
najpiękniejszym z wszystkich możliwych, i my zwracamy się do Was, życząc pokoju serca i
nadziei płynących z pustego Grobu.
Syn Boży, który umarł z miłości do nas to zwycięzca śmierci i grzechu. I dobrze
dodać: mojego grzechu, mojego uzależnienia, mojej beznadziei. Pozwólmy Mu zająć miejsce
przy naszym stole. Zaprośmy Go do naszych domów a przede wszystkim do naszych serc.
Wszak tylko On jest w stanie dać sens temu, co jest absurdem, dramatem. Tylko On może
zamienić ciemność grzechu w światło przebaczenia a mrok zniechęcenia w jutrzenkę nadziei.
W tych dniach zwykliśmy składać sobie życzenia. Może dobrze, by ta świąteczna
serdeczność zagościła na dłużej w naszych domach, w naszych rodzinach. Życzymy Wam
tego.
Korzystając z okazji pragniemy podziękować Wam, kochani, za liczne uczestnictwo w
celebracjach Triduum Paschalnego. Wasza
obecność to świadectwo wiary a także wyraz potrzeby osobistego spotkania się z Tym, który
obdarza swoją miłością.
Szczególne wyrazy wdzięczności kierujemy pod adresem wszystkich, którzy sprawili,
że Triduum Paschalne było prawdziwym spotkaniem z Jezusem Cierpiącym i Triumfującym.
Dziękujemy lektorom, organiście, scholce, służbie liturgicznej a także wszystkim, którzy
zadbali o to, by nasz kościół był przytulny i czysty. Szczególne wyrazy wdzięczności
kierujemy pod adresem osób, które pięknie przygotowały Ciemnicę i Grób Pański (nie
wymieniamy ich z imienia, ale Pan, który wynagradza nawet najdrobniejszy gest miłości i
służby, wie o kogo chodzi) oraz wszystkich, którzy złożyli ofiary na kwiaty do Grobu i na
Jego wystrój.
Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania!
W Miłości Słowa Bożego

– ojcowie Krzysztof SVD i Eric SVD

Kochani Parafianie, przed nami Triduum Paschalne – kolejna okazja do uświadomienia sobie i przeżywania najważniejszych w historii zbawienia wydarzeń. Już dzisiaj, w Niedzielę Palmową, medytujemy miłość Jezusa oddającego za nas życie. Jan Apostoł z taką mocą doświadczał miłości Jezusa, że uważał siebie za „umiłowanego ucznia”. W jego opisie Ostatniej Wieczerzy możemy przeczytać: Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (J 13,1). Owo do końca, to nie tylko i nie tyle „do ostatniego tchnienia”, czyli do momentu śmierci, ale „do maksimum”, „bez reszty”, „tak, że bardziej już nie można”.
Świadectwem nieskończonej miłości było ustanowienie Eucharystii – pozostawienie Siebie na zawsze, po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Oby ten ogrom Bożej miłości znalazł w tych dniach drogę do naszych serc. Wybierzmy choćby jedną z celebracji tego Wielkiego Tygodnia, (plan celebracji – wewnątrz informatora), by dać szansę Bożej łasce. Spróbujmy, jak Jan, oprzeć głowę na piersi Jezusa. Niech Jego miłość pokona to wszystko, co odbiera nam pokój, radość i nadzieję.
Życząc Wam wszystkim, kochani, owocnego przeżywania tych Wielkich Dni, dziękuję za wszelkie wsparcie i modlitwy zanoszone za nas, kapłanów, nie tylko z okazji Wielkiego Czwartku. Z błogosławieństwem
– o. Krzysztof SVD

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
«Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”.
Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.
Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.
Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”». /Łk 15,1-3,11-32/
******
Kochani parafianie.
Powoli przyroda budzi się po zimowej „drzemce”. Pozdrawiam więc wszystkich ciepło, już wiosennie. Tak myślę, że może w tym powtarzającym się co roku odradzaniu się życia z zimowego letargu można by dostrzec zaproszenie do … przebudzenia się i otwarcia na słońce łaski i ciepło Bożej Miłości. Jakże pięknie obrazuje tę miłość miłosierną dzisiejsza przypowieść o synu marnotrawnym (czy raczej o synach marnotrawnych). Ktoś dopatrzył się w niej i ojca marnotrawnego! Może i słusznie, bo czyż nie wydaje on się strasznie „marnotrawić” swą miłość? Bez wątpienia, jednak najtrafniejszym tytułem tego tekstu jest Przypowieść o Ojcu Miłosiernym, który to ojciec jest oczywiście obrazem Boga Ojca.
Pozwólcie, że jeszcze na moment wrócę do wydarzeń ubiegłej niedzieli i serdecznie podziękuję za przygotowanie i udział we Mszy św., na której zostały wprowadzone do naszego kościoła relikwie świętej Joanny Beretta Molla a relikwie świętej Jadwigi Śląskiej zostały przeniesione do nowego relikwiarium. Mam nadzieję, że wstawiennictwo tych dwóch wielkich kobiet będzie źródłem pokoju i nadziei dla wielu rodzin nie tylko naszej parafii.
Z błogosławieństwem i z życzeniami jak najowocniejszego przeżywania Wielkiego Postu – o. Krzysztof SVD

W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.
Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».
I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”».
/Łk 13,1-9/
******
Kochani parafianie.
Dzisiaj, jak już zapowiadaliśmy, w trakcie Mszy św. o godz. 12.00, zostaną wprowadzone do naszego kościoła relikwie świętej Joanny Beretta Molla a relikwie świętej Jadwigi Śląskiej zostaną przeniesione z dotychczasowego miejsca, nad tabernakulum do nowego relikwiarium, które będzie umieszczone w pobliżu obrazu naszej Patronki. Przy tej okazji może należy zapytać: A po co to wszystko? Po co w ogóle nam relikwie?
Przede wszystkim dobrze wiedzieć, że kult relikwii w Kościele datuje się od samego początku i do dziś jest czymś żywym. Jest to forma pobożności, która powstała oddolnie i obecna jest w Kościele od pierwszych dekad istnienia chrześcijaństwa. Mieliśmy wtedy wielu męczenników. Ludzie spontanicznie zaczęli pielgrzymować do ich grobów, czcić ich pochowane szczątki. Nie wszyscy mieli jednak taką możliwość, stąd zrodził się pomysł, by same szczątki, fragmenty ciała, jechały w świat i w pewnym sensie pielgrzymowały do wiernych.
W ostatnim czasie relikwie cieszą się w naszych kościołach dużą popularnością. Ludzie przed nimi klękają i modlą się tak, jak przed tabernakulum. Bardzo ważne jest w kulcie świętych to, by on nam nie przesłonił kultu eucharystycznego. Kult relikwii nie dotyczy przedmiotu, ale Boga, który jest sprawcą świętości. Relikwie zatem są swego rodzaju pasem transmisyjnym, który pozwala chrześcijaninowi w duchu wiary przenieść się w świat nadprzyrodzony. Jeżeli Kościół wystawia relikwie do czci, daje do ucałowania wiernym, to chrześcijanin, wierny ma niejako kontakt fizyczny, kontakt z uświęconą cząstką ciała osoby świętej. Na ile do tego aktu podchodzi się z żywą wiarą, z miłością, na tyle Bóg udziela za jego pośrednictwem łask. /o. Gabriel Bartoszewski/. W ten też sposób podejdźmy do relikwii, jakie mamy u naszym kościele. Pomocną niech będzie modlitwa, przez wstawiennictwo św. Joanny, którą zamieszczamy poniżej. I pamiętajmy, że święci to nie zmarli, należący do przeszłości, ale ludzie, którzy choć niewidoczni dla nas, żyją z Chrystusem i w Chrystusie na zawsze!
A jutro, 25 marca – Uroczystości Zwiastowania Pańskiego, która jest jednocześnie Dniem Świętości Życia. Właśnie z tej okazji ponownie, po kilku latach, pragniemy przypomnieć temat Adopcji Duchowej Dzieci. Czyni to dzisiaj pani Anna Maria Daniłowska, której z góry serdecznie dziękujemy za tę posługę. Ufam, że Boża łaska, którą poprzez wydarzenia tych dni Pan pragnie nam przekazać, znajdzie nasze serca otwarte.
Z błogosławieństwem i z życzeniami jak najowocniejszego przeżywania całego Wielkiego Postu – o. Krzysztof SVD

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwu mężów, stojących przy Nim.
Gdy oni się z Nim rozstawali, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, pojawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok.
A z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!» W chwili gdy odezwał się ten głos, okazało się, że Jezus jest sam.
A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli.
/Łk 9,28b-36/
******
Kochani parafianie.
Liturgia Wielkiego Postu zachęca do postu, modlitwy i jałmużny, będącymi wyrazem pragnienia zmiany sposobu życia. Z wyjątkiem uroczystości Zwiastowania Pańskiego i Świętego Józefa nie przewiduje wielkich świąt i wydawać by się mogło, że to jedynie czas oczekiwania na święta Zmartwychwstania. Nie mniej, w tym okresie nie brakuje mocnych znaków Bożej łaski. Już sama Liturgia Słowa tego okresu pokazuje bardzo wyraźnie Bożą miłość i troskę o zbawienie człowieka.
Przesłanie dzisiejszej Ewangelii wydaje się jasne. Najpierw –zaproszenie do pójścia wraz z Jezusem (jak Piotr, Jan i Jakub) na modlitwę, na spotkanie z Bogiem Ojcem a następnie – zachęta do słuchania Jezusa ze świadomością, że jest On Synem Bożym.
Do wielkich znaków Bożej łaski i miłości możemy zaliczyć kończące się dzisiaj Rekolekcje Parafialne. Ci, którzy skorzystali z tego czasu łaski uczestnicząc w celebracjach, słuchając słowa Bożego i głoszonych nauk mogli przekonać się o tym, że Pan Bóg działa i że działa z mocą. Wielu z nas skorzystało z Sakramentu Pokuty i Pojednania, w skupieniu uczestniczyło w Eucharystii, w Drodze Krzyżowej z uwagą wsłuchiwało się w słowo Boże i w to słowo, które kierował do nas ojciec Edward. Kolejny raz mogliśmy się przekonać, że nie jest rzeczą trudną słuchać kogoś, kto mówi od serca, kto dzieli się swoim życiem. Za tę gotowość służenia i ubogacenie naszej wspólnoty parafialnej chcę w imieniu Was wszystkich wyrazić wdzięczność ojcu Edwardowi. Prośmy dobrego Boga za niego. Prośmy, by Pan pozwalał mu jeszcze przez wiele lat być Swoim narzędziem. I pamiętajcie o nim w swoich modlitwach także, gdy rekolekcje się zakończą. Mówię Wam, kochani, my kapłani, bardzo potrzebujemy Waszego wsparcia.
Kończymy dzisiaj Rekolekcje, ten czas szczególnej łaski. Już za tydzień będziemy mieli okazję do doświadczenia kolejnego znaku Bożej troski o nas i wyrażenia Panu naszej wdzięczności. W przyszłą bowiem niedzielę, w przeddzień uroczystości Zwiastowania Pańskiego (25.03), która jest Dniem Świętości Życia, będziemy gościli u nas panią Annę Marię Daniłowską. Na wszystkich Mszach świętych, dzieląc się swoim doświadczeniem przybliży nam temat Adopcji Duchowej Dzieci.
Kulminacyjnym momentem najbliższej niedzieli będzie Msza św. o godz. 12.00, w trakcie której zostaną wprowadzone do naszego kościoła relikwie świętej Joanny Beretta Molla. Postać tej wspaniałej żony, matki i lekarki przybliżyła nam jesienią pani Krystynę Zając. W trakcie tej Eucharystii także relikwie świętej Jadwigi Śląskiej zostaną przeniesione z dotychczasowego miejsca, nad tabernakulum do nowego relikwiarium, które będzie umieszczone w pobliżu obrazu naszej Patronki. Serdecznie na tę Eucharystię, której będzie przewodniczył nasz Prowincjał – ojciec Sylwester Grabowski, zapraszamy.

Z błogosławieństwem i z życzeniami jak najowocniejszego przeżywania tych najbliższych dni, jak i całego Wielkiego Postu
– o. Krzysztof SVD

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem».
Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek”».
Wówczas powiódł Go diabeł w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje».
Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”».
Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”».
Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”».
Gdy diabeł dopełnił całego kuszenia, odstąpił od Niego do czasu.
/Łk 4,1-13/
******
Kochani parafianie.
Rozpoczęty Wielki Post zaprasza, jak już pisałem, do pogłębienia świadomość ogromu Bożej miłości do nas. Cała liturgia tego okresu prowadzi ku tej prawdzie, która objawiona nam została w sposób nieco tajemniczy nie mniej bardzo konkretny, w tym najważniejszym w historii ludzkości wydarzeniom – Męce i Śmierci Syna Bożego a dopełniona w Jego Zmartwychwstaniu.
Jak bardzo Bogu zależy na mnie!…
A mnie? Czy tak samo zależy na moim zbawieniu? Na zawierzeniu Panu, przyjęciu łaski zbawienia i rozpoczęciu od nowa?
Należałoby zatrzymać się, zastanowić choć chwilę i odpowiedzieć na te pytania. Pomocnymi tutaj są i teksty liturgiczne, i wielkopostne celebracje – Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa. Temu też służą coroczne Parafialne Rekolekcje Wielkopostne – czas szczególnej łaski. Pewnie wielu z nas będzie kuszonych (jak Jezus w dzisiejszej Ewangelii), by zająć czas innymi rzeczami, pewnie i pożytecznymi, ale nie najważniejszymi i niekoniecznymi. Dlatego proszę Was, kochani: zróbcie wszystko, aby uczestniczyć w tych naszych parafialnych ćwiczeniach duchowych. Powtarzam: to czas szczególnej łaski.
Oto plan wielkopostnych rekolekcji, które będzie prowadził ojciec Edward Konkol SVD

14.03 – czwartek
10.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
18.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
20.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
15.03 – piątek
10.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
18.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
po Mszy św. – Droga Krzyżowa
20.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
16.03 – sobota
10.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
18.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
20.00 – Msza Św. z nauką rekolekcyjną
17.03 – niedziela
Msze Święte: 8.00, 10.00, 12.00 i 18.00.
Gorzkie Żale (z kazaniem pasyjnym) – 17.15

Okazja do spowiedzi:
– w niedzielę – 30’ przed każdą Mszą św.
– od czwartku do soboty – od 9.00 do 10.00, od 17.00 do 18.00

Okazja do rozmowy z ojcem rekolekcjonistą:
– od czwartku do soboty – od 9.00 do 10.00 i od 17.00 do 18.00

Z życzeniami jak najowocniejszego przeżywania Wielkiego Postu i z błogosławieństwem – o. Krzysztof SVD

Kliknij ten przycisk, by zmienić ten tekst. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Jezus opowiedział uczniom przypowieść:
«Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego.
Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta». /Łk 6, 39-45/

******
Kochani parafianie.
Dość późno w tym roku przypada Wielki Post, do którego zbliżamy się wielkimi krokami. Ten trwający 40 dni okres przygotowania do wielkich dni Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, który rozpoczynamy w Środę popielcową (najbliższą środę), to prezent od Pana, by pogłębić w sobie świadomość ogromu Bożej miłości. Tak bardzo Bogu zależy na mnie, że nie cofa się, dla mojego zbawienia, nawet przed śmiercią. Przeżywaniu na nowo tej prawdy będą służyły tak teksty biblijne proklamowane w trakcie Mszy św. (zwłaszcza te niedzielne) jak i wielkopostne celebracje – Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa a także Parafialne Rekolekcje Wielkopostne, które odbędą się w tym roku w dniach 14 – 17 marca.
Jakże ważną rzeczą jest mieć w sercu świadomość tego, co Chrystus uczynił dla nas. Jeśli będziemy pamiętać o wielkiej wartości, jaką w Bożych oczach ma każdy z nas, nie będziemy szukać potwierdzenia naszej wartości u ludzi. Pozwólcie, że przytoczę, w wolnym tłumaczeniu, pewną historyjkę.

Pewien profesor rozpoczął wykład trzymając w ręce banknot dwustuzłotowy i zwracając się do zgromadzonych zapytał:
– Kto z państwa chce ten banknot? Oczywiście od razu zaczęły podnosić się ręce.
– Dam go jednemu z was, ale najpierw pozwólcie, że coś z nim zrobię. Zaczął zgniatać banknot tak, że została mu w ręce mała kuleczka, po czym powtórzył pytanie:
– Kto teraz chciałby ten banknot? Ręce dalej wznosiły się w górę.
– A jeśli zrobię jeszcze to? – zapytał, po czym spuścił zmięty banknot na podłogę i zaczął go niemiłosiernie deptać. Następnie wziął go, cały pobrudzony i pognieciony i ponownie zapytał:
– A teraz, czy jeszcze ktoś chce ten banknot? W dalszym ciągu las rąk wznosił się w sali. Profesor poprosił o opuszczenie rąk i kontynuował:
– Moi drodzy, tak sądziłem, że niezależnie co bym uczynił z tym banknotem, dalej będziecie go chcieli, gdyż nic nie stracił ze swej wartości. Dalej wart jest 200 złotych.
Tak samo dzieje się z nami. Czasami w życiu bywa, że jesteśmy deptani, poniżani. Czasami na skutek naszych decyzji albo postawy innych ludzi może nawet utraciliśmy czystość serca. W konsekwencji odczuwamy niesmak, może czujemy się małowartościowi, bez znaczenia. A przecież, niezależnie, co się wydarzyło i co jeszcze w życiu może się wydarzyć, nigdy nie stracimy naszej wartości w oczach Bożych.
Nasza wartość nie zależy od tego, co robimy albo co wiemy, ale od tego, kim jesteśmy. A jesteśmy, każdy z nas, kimś specjalnym. Nigdy nie zapominajmy, że dla Boga każdy z nas jest kimś niepowtarzalnym!
Tak, w przeciwieństwie do ludzi, którzy mogą mieć przeróżne o nas zdania i najprzeróżniejsze oczekiwania, Bóg kocha nas w sposób bezwarunkowy. Niech ta prawda codziennie nam towarzyszy. Będzie nam dużo łatwiej.
Z życzeniami dobrego rozpoczęcia Wielkiego Postu i z błogosławieństwem – o. Krzysztof

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie.
Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać.
Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».
/Łk 6, 27-38/
******

Kochani parafianie.
Słowa Jezusa, które dzisiaj słyszymy nie wydają się ani proste ani łatwe do przyjęcia: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą. I choć Jezus wie o tej naszej trudności porusza ten temat, bo jest świadom, że dotyczy on tego, co najistotniejsze, kwestii, której nie można absolutnie pominąć.
Dla uniknięcia nieporozumień trzeba przypomnieć, że miłość nie jest uczuciem. I choć prawdą jest, że w miłości uczucia odgrywają ważną rolę, jednak miłość to nade wszystko decyzja, akt woli wyrażone poprzeć konkretną postawę życiową!
Może należałoby też wyjaśnić, że kochać nieprzyjaciela nie oznacza cieszyć się na jego widok tak, jak raduję się widząc serdecznego przyjaciela. Nie oznacza rzucać się w objęcia kogoś, kto mnie poniża albo ciągle rzuca mi kłody pod nogi.
Co czuję, gdy myślę o swoich wrogach? Mogę odczuwać gniew, rozgoryczenie, ból, wściekłość. Wszak nie da się swych emocji od tak przemienić, zmusić je, by stały się „dobre”. Aby móc miłować swych nieprzyjaciół trzeba przyznać się przed sobą do tych uczuć i … pracować nad nimi. Ale nie samemu! Chodzi o to, by do nich dopuścić Bożą łaskę, tak, aby negatywne emocje nie kierowały bezrefleksyjnie moimi decyzjami i nie zapuściły – nie daj Boże – korzeni w moim sercu, przechodząc w postawę nienawiści. I wtedy człowiekowi może wydawać się, że ma prawo do nienawiści i że odwet jest słuszną odpowiedzią na otrzymane zniewagi, upokorzenia czy niesprawiedliwości.
Zachęcając swych uczniów do kochania wszystkich Jezus wyjaśnia, na czym polega miłość nieprzyjaciół: modlić się za nich, dobrze im czynić, nie odpowiadać złem za zło, błogosławić, czyli zrezygnować z odwetu. Dlaczego to wszystko? Z jednej strony dla własnego dobra: Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili i wy im czyńcie. A z drugiej, i to jest ważniejsze, postępując w ten sposób naśladujemy naszego Mistrza, Zbawiciela i stajemy się dziećmi (synami) Najwyższego.
Pomyślmy, dopiero co (ubiegłej niedzieli) Pan nazwał nas błogosławionymi. Dzisiaj pokazuje, jak stawać się dziećmi Boga! Jak bardzo Mu zależy, byśmy czuli się dobrze! Korzystajmy dobrze, kochani, z tej wielkiej godności, pomagając jednocześnie innym odkrywać w sobie owo wspaniałe, Boskie pochodzenie.
Z błogosławieństwem – o. Krzysztof

Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu. On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:

«Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom». /Łk 6, 17. 20-26/

******
Kochani parafianie.
Pan Jezus dzisiaj mówi do nas: Błogosławieni jesteście! I mamy prawo zapytać: Co owo „błogosławieni” oznacza? Egzegeci polscy zgodni są co do tego, iż nasze tłumaczenie greckiego makarios przez błogosławieni nie oddaje w pełni treści oryginału, który oznacza i błogosławieni, i szczęśliwi i mający szczęście. Żadne zatem słowo polskie nie będzie tu idealne. Może też i dlatego, że Boże błogosławieństwo przewyższa nasze ludzkie pojęcia.
W kontekście objawienia biblijnego możemy pokusić się o stwierdzenie, że szczęście człowieka nie leży w tym, co ma albo co robi, ale w jego podejściu do Boga, w jego relacji do Stwórcy. Człowiek nie jest szczęśliwy o ile nie jest otwarty na spotkanie z Kimś, kto jest źródłem szczęścia. Szczęście nie ma swoich korzeni w człowieku ale poza nim. I jest to prawdą nawet jeśli pycha ludzka – dzisiejszego człowieka jak i człowieka od zawsze – nie bardzo chce zaakceptować to, że jego szczęściem ma być ktoś Inny.
Z życzeniami przeżywania każdego dnia z przekonaniem, że jesteś błogosławioną, błogosławionym – o. Krzysztof SVD

Pewnego razu – gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.
Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!» A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci». Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały.
Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym». I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona.
A Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim.
/Łk 5, 1-11/
******

Kochani parafianie.
Kilka dni temu usłyszałem od kogoś: To, co się ostatnio zdarzyło, to prawdziwy cud! Po czy opowiedziano mi o wydarzeniu, które rzeczywiście można określić, tak po ludzku, jako niewytłumaczalne. Chodziło o nagłe i całkowite uzdrowienie osoby chorej na raka. Miało to miejsce bezpośrednio po modlitwie wstawienniczej. Dla mego rozmówcy, i nie tylko dla niego, był to dowód na boże działanie.
Myślę, że wielu z nas doświadczyło tego, że Bóg nie jest obojętny na to, co nas spotyka, że nie jest Bogiem milczącym. W rzeczy samej, Ten, który jest Miłością, pragnie kontaktu z człowiekiem, wejścia z nim w relację. Bóg objawia się, bo miłość potrzebuje bliskości, więzi. Dlatego to Jezus czaka na nas czy to w Eucharystii czy we wspólnocie zebranej w Jego imię. Dlatego też ofiaruje swoje słowo w Piśmie Świętym, które jest prawdziwą biblioteką listów pisanych przez Pana do nas. To Boże słowo w sposób uroczysty proklamowane jest w czasie Mszy świętej i skierowane do każdego człowieka.
Dzisiejsza Liturgia Słowa mówi o naszym powołaniu, czyli o zaproszeniu, jakie Bóg kieruje do człowieka zachęcając go do współpracy. Właściwie cała Biblia to księga powołań i nie może być inaczej, bo życie człowieka jest powołaniem. Jest to tak samo oczywiste jak fakt rodzenia się w rodzinie; tak, jak człowiek rodzi się z dwojga rodziców i nie może być inaczej, tak samo człowiek rodzi się z powołaniem, i nie może być inaczej.
Bóg powołując, nie narzuca się. Może dlatego nie wszyscy tę prawdę o byciu powołanymi przyjmują do serca. Pan powołuje do życia, do … poszukiwania Go, do szukania szczęścia, które będzie na miarę godności jaką mu daje, ale pozostawia człowieka wolnym. Człowiek może odrzucić ten plan miłości. Prawdą jest, że nie wszyscy czują, że są powołani, że Bóg ma wobec nich jakiś plan. Ale niestety są i tacy (i jest ich niestety wielu), którzy świadomie odrzucają Boże propozycje próbując realizować swoje własne plany, w których często nie ma miejsca na potrzeby innych ludzi a co najtragiczniejsze w skutkach – które niczego nie oczekując od Boga liczą jedynie na siebie. I tu właśnie możemy dopatrywać się przyczyny, dlaczego świat jest tak bardzo pokręcony!
I do mnie, i do Ciebie Jezus kieruje dzisiaj słowa zaproszenia do wejścia z Nim w relację miłości. Obdarza zaufaniem a także szczególną łaską: bycia dla innych Jego głosem, Jego obecnością. I obdarza nie tyle misją, zadaniem, ile obietnicą: Odtąd ludzi będziesz łowił. A wiedząc o naszych słabościach dodaje: Nie bój się, Dasz radę, bo JA będę działał poprzez Ciebie!
Z życzeniami odwagi w udzielaniu odpowiedzi na Boże zaproszenia i z błogosławieństwem – o. Krzysztof

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?»
Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum».
I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.
/Łk 4,21-30/
******
Kochani parafianie.
Okres ferii szkolnych, który właśnie trwa jest okazją i dla dorosłych, by odsapnąć nieco. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, jak ważną jest umiejętność dobrego wykorzystania czasu.
Właśnie wróciłem z odwiedzin chorych. To zawsze dla mnie okazja, by „wrócić na ziemię”. Jedna z osób, która na skutek wypadku nagle zostawiła wszystkie swoje zajęcia powiedziała: „Teraz widzę, że całe to moje wcześniejsze zabieganie, było troską o to, co w gruncie rzeczy nie jest konieczne. Teraz to mąż robi zakupy i okazuje się, że można żyć skromniej, jeść prościej… A czas, który teraz mam do dyspozycji przeznaczam na lekturę książek, modlitwę i jakieś popularno-naukowe programy w telewizji.”
Czasami Pan posługuje się i chorobą, aby przypomnieć nam, co tak naprawdę jest ważne, abyśmy znaleźli czas (i chęci) na nieco dłuższe z Nim spotkanie, na lekturę Jego słowa. A słowo Jezusa to słowo mocne, czasami prowokujące, czasami dające nadzieję, czy budzące radość.
Dzisiejsza ewangelia mówi właśnie o mocy słów Chrystusa: A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?». Tak, bo słowa Jezusa są łaską, niosą łaskę. Jest w nich piękno, wdzięk, urok, coś pociągającego. I ci, którzy uważnie Go słuchali ulegli ich tajemniczej mocy.
Może chodzi właśnie o to, by poddać się urokowi łaski? Pozwolić, aby Jezusowe słowa poruszały, dotykały? Ale racjonalny a właściwie sceptyczny rozum podpowiada: Czy nie jest to syn Józefa?
Tak to już jest, że gdy Pan nas pociąga, to z drugiej strony diabeł szepta bardzo logicznie brzmiące słowa: „Daj spokój. Nie ulegaj! Przyjrzyj się dobrze, to nic nadzwyczajnego! To tylko opinia zwykłego księdza. To kazanie a nie słowa Boga!” Diabeł będzie starał się sprowadzić wszystko do poziomu jedynie ludzkiego, do odrzucenia jakiejkolwiek boskiej interwencji.
Warto zapytać siebie (i szczerze odpowiedzieć): Co przeważa we mnie? Fascynacja łaską, zauroczenie Bożym słowem czy piekielnie zimny rozum?
Chcę raz jeszcze mocno podkreślić, że ile razy z wiarą otwieram Biblię, jej słowa spełniają się w moim życiu i jej lektura mnie zmienia. Słowo Boże nie jest tylko opowiadaniem o życiu, ale ono daje życie, ono daje Chrystusa. I do tego właśnie Pan zaprasza i Ciebie i mnie!
Wszystkim Wam, kochani, życzymy odwagi do znajdywania czasu na spotkanie z Panem poprzez lekturę Jego słowa – o. Krzysztof SVD