Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali». /J 15, 9-17/

 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus Chrystus wskazuje nam drogę postępowania, która może naszemu życiu nadać właściwy sens: Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. W obecnych czasach wiele na temat miłości dowiadujemy się z prasy, radia i telewizji. Ileż powstaje wierszy, powieści i filmów ukazujących różne jej twarze. Jezus zaprasza nas do realizacji Jego miłości, tej, którą dawał przez całe swoje ziemskie życie i którą obdarowuje nas nieustannie. Miłość Jezusa jest taką miłością, jaką On sam otrzymywał i wciąż otrzymuje od Boga Ojca. Przykazanie miłości jest jakby receptą. Każdy z nas wie, że przez samo przeczytanie recepty nie będzie zdrowy. Nie będziemy czuli pełnej radości, o której mówi nam Jezus, jeżeli nie zastosujemy lekarstwa: miłować drugiego człowieka dokładnie tak, jak umiłował nas sam Jezus Chrystus. Oto lekarstwo! Przyjaźń z Jezusem gwarantuje nam dojrzałą radość, która wpisze w nasze życie poczucie szczęście – spełnienia, dojrzałą miłość, która pozwoli nam kochać i być kochanym, i da pewność, że o cokolwiek prosić będziemy Boga w imię Jezusa Chrystusa – Jego Syna, to się spełni. W maju, miesiącu poświęconym Maryi, prośmy – przez Jej wstawiennictwo – o to, abyśmy trwali w miłości Chrystusa. Amen. o. Eric

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami». /J 15, 1-8/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dzisiaj po raz kolejny Jezus przypomina nam o tym, że jesteśmy wszczepieni w Niego, jak latorośl  w winny krzew. Jeżeli o tym zapomnimy i będziemy działać na własną rękę, to niewiele zdziałamy. Tylko oparcie się na Jezusie i życie zgodnie z Jego wolą przyniesie pokój i dobre owoce. Każdy z nas potrzebuje pokarmu, by te owoce były obfite. Tak, jak na co dzień posilamy się pokarmem ziemskim, tak dla naszego życia duchowego musimy się karmić Chlebem z Nieba. Niedługo nasi młodzi parafianie po raz pierwszy przystąpią do I Komunii św. Będą w pełni uczestniczyć w Uczcie Ofiarnej Chrystusa – w Eucharystii, czyli dziękczynieniu. Jakże często zapominamy o pełnym uczestnictwie w Mszy św., gdzieś zagubiliśmy tę gorliwość dziecka Bożego czekającego na spotkanie z Jezusem. Trudny czas pandemii jeszcze bardziej oddala nas od naszego Pana. Rozpoczynamy miesiąc maj – szczególny czas, gdy wraz z Matką Bożą uwielbiamy Pana. Prośmy, przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny, o dar przylgnięcia do Jezusa, o łaskę zanurzenia w Jego słowie, byśmy mogli wydać piękne owoce naszego życia.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Jezus powiedział:
«Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca». /J 10, 11-18/

 

W Orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Modlitwy o Powołania zatytułowanym: Święty Józef – marzenie powołania, papież Franciszek przywołuje postać św. Józefa, wskazując Go jako opiekuna Bożych powołań. Wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę (Mt 2, 14) – mówi Ewangelia, podkreślając na gotowość Józefa, by iść za wezwaniem Boga i jego poświęcenie dla rodziny. Św. Józef – jak pisze papież – wskazuje trzy słowa klucze dotyczące powołania każdego z nas.
Pierwszym z nich jest sen-marzenie. Bóg nie objawił się Józefowi w sposób spektakularny, ale przemówił do niego poprzez sny, proponując mu wzniosłe i zaskakujące cele. Tak rodzą się nasze powołania.
Drugim słowem charakteryzującym drogę św. Józefa i jego powołanie jest służba. Jak zaznacza papież „każde prawdziwe powołanie rodzi się z daru z siebie”, a „człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego”. Służba, będąca konkretnym wyrazem daru z siebie, była dla św. Józefa nie tylko wzniosłym ideałem, ale regułą codziennego życia. Widzimy w nim wzór dla wszystkich powoływanych, wzywanych do tego, by być pracowitymi rękoma Ojca w dziele zbawienia.
Trzecim słowem, które określa powołanie chrześcijańskie jest wierność. W świecie, w którym pojawia się tak wiele myśli, idei, poglądów, papież Franciszek zaznacza, że powołanie dojrzewa każdego dnia poprzez wierność, którą należy pielęgnować w świetle wierności Boga.
Kościół, poprzez Tydzień Modlitw o Powołania, zaprasza, abyśmy z troską włączyli się w modlitwy na rzecz powołań. Każdy z nas może to zrobić. Przeżywając z wiarą Tydzień Modlitw o Powołania powierzajmy Jezusowi Dobremu Pasterzowi sprawę powołań kapłańskich, zakonnych, misyjnych i do życia małżeńskiego. Niech św. Józef wyprasza nam nowe, liczne i święte powołania, aby przed światłością Słowa i Duchem łaski ustępowały ciemności grzechu i aby serce Jezusa żyło w sercach wszystkich ludzi. Amen o. Eric

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego». Łk 24, 35-48

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, po Zmartwychwstaniu Jezus stopniowo ukazuje się swoim uczniom. Czytałem kiedyś książkę pt. Touch in the circle – co można przetłumaczyć jako: zbliżanie się do/dotykanie tajemnic naszej wiary po okręgu. Chrystus i Jego Zmartwychwstanie to największa tajemnica chrześcijaństwa. Możemy się zbliżać do Niego, krążąc po orbicie naszej wiary. Coraz bardziej poznając Chrystusa, nie wyczerpiemy jednak tajemnicy Zmartwychwstania. Możemy się do niej zbliżać, ale w końcu i tak się od niej „odbijemy” i znów będziemy krążyli w koło. Znów się troszkę zbliżymy, zrozumiemy i poznamy więcej, ale nie w pełni zrozumiemy i nie w pełni poznamy tajemnicę Chrystusa. Tu właśnie jest miejsce na wiarę. Wiarę, która szuka uzasadnienia w rozumie i w historii, która jest potwierdzona przez świadectwa historyków i przez Tradycję. Wiarę, która nadaje sens i kierunek naszemu życiu. Wiarę, która choć obecnie przeżywa prawdziwą próbę czasów, to jednak tylko ona daje nam siłę i moc, by żyć dla Chrystusa, w Chrystusie i dla naszych bliźnich. Tak, jak uczniowie powoli odkrywali prawdę o Zmartwychwstaniu, tak i my odkrywajmy tę tajemnicę i na nią, czyli na Chrystusa, ukierunkujmy nasze życie.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego. /J 20, 19-31/

 

Ponownie przeczytaliśmy znaną Ewangelię o Tomaszu, który wkłada swoją rękę w bok Chrystusa. Tomasz chciał dotknąć źródła tej Boskiej energii i odniósł wrażenie, że piorun roztrzaskał na drobne kawałki całe jego zwątpienie i opór, tak że wykrzyknął Pan mój i Bóg mój. Jezus mówi do Tomasza: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Wiara w zmartwychwstanie Chrystusa jest podstawą naszej wiary. Św. Paweł pisząc do Rzymian mówi: Jeżeli więc ustami swoimi wyznajesz , że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg wskrzesił Go z martwych – osiągniesz zbawienie (Rz 10,9). Można to powiedzieć inaczej: wejdziesz w świat zbawienia. Komentując ten tekst, św. Augustyn powiedział: Wszyscy wierzą, że Jezus umarł, ale nie wszyscy wierzą, że zmartwychwstał. Tylko ten jest chrześcijaninem, kto wierzy, a nie jest nim ten, kto nie wierzy. Chrześcijanie wierzą w zmartwychwstanie Chrystusa!  Dlaczego nie wystarczy śmierć Jezusa? Gdyby wszystko skończyło się tylko na śmierci Jezusa, moglibyśmy zakwestionować każdą prawdę i każdą osobę.
Niech tegoroczne Święto Miłosierdzia Bożego, które przeżywamy w dobie pandemii przyczyni się jeszcze bardziej do naszego zaufania i wiary w Jezusa Zmartwychwstałego. Z wiarą wołajmy „ Jezu ufam Tobie”.                     o. Eric

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. /J20, 1-9/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, Zmartwychwstanie Chrystusa to największa tajemnica naszej wiary. To zbawcze dzieło naszego Pana, które wlewa w nasze serca radość, nadzieję i siły na każdy dzień ziemskiej pielgrzymki. Wskazuje cel i rozjaśnia sens naszego życia. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. My ufamy, usiłujemy zrozumieć i wierzymy, że z Chrystusem i  w Chrystusie Zmartwychwstaniemy.
Choć nie jesteśmy naocznymi świadkami Zmartwychwstania, to przekaz Apostołów, lata Tradycji i nasza wiara pozwalają nam z radością celebrować to wydarzenie, które zmieniło dzieje Świata. Chrystus narodził się po to, by Zmartwychwstać, a poranek Wielkanocny jest konsekwencją Jego wcielenia. On do końca nas umiłował. Wisząc na krzyżu, dał nam Maryję za Matkę. Za nas oddał życie i dla nas Zmartwychwstał. Wszyscy jesteśmy ukierunkowani ku Zmartwychwstaniu.
Dziękuję Wam za wspólną celebrację misterium Zmartwychwstania, za wszelką pomoc w przygotowaniu i przeżywaniu największych tajemnic naszej wiary. Niech Zmartwychwstały daje nam siły w tym trudnym czasie pandemii.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie  o. Kazimierz

Przed nami wyjątkowy czas – Wielki Tydzień. Głębokie przeżycie i zrozumienie Wielkiego Tygodnia pozwala odkryć sens życia, odzyskać nadzieję i wiarę.
Niedziela Palmowa
Wielki Tydzień otwiera Niedziela Palmowa. Nazwa tego dnia pochodzi od wprowadzonego w XI w. zwyczaju święcenia palm – liturgia bowiem wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego Mękę i Śmierć na Krzyżu. Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: „Hosanna Synowi Dawidowemu”.
Wielki Poniedziałek
W drodze do Jerozolimy Chrystus uczynił uschłym figowe drzewo za to, że nie znalazł na nim owocu, a tylko same liście (Mt 21, 18-19). Kiedy wszedł na plac świątyni i zobaczył tam kupców z towarami i bydłem, wypędził ich stamtąd (Mt 21, 12-13)
Wielki Wtorek
Pan Jezus prowadził najgwałtowniejszą polemikę ze starszyzną żydówką, które zakończył wielokrotnym „biada” rzuconym na swoich zatwardziałych wrogów
Wielka Środa
Ma już bezpośredni już kontakt z wydarzeniami Wielkiego Czwartku i Piątku. Sanhedryn na tajnej naradzie postanawia za wszelką cenę zgładzić Jezusa. Judasz ofiaruje wysokiej radzie swoją pomoc za srebrniki.
Wielki Czwartek
Zupełnie inaczej przeżywa się Poranek Wielkanocny, gdy poprzedziło go uczestnictwo w liturgii Triduum Paschalnego. To dla chrześcijanina najważniejsze dni w roku. W Wielki Czwartek obchodzimy święto kapłanów, ponieważ w tym dniu w czasie Ostatniej Wieczerzy został ustanowiony sakrament kapłaństwa oraz sakrament Eucharystii.
Wielki Piątek
Dzień Męki i Śmierci Chrystusa. Niech w tym dniu będzie w naszym domu cisza pozwalająca przeżyć Misterium Męki i Śmierci Jezusa. O godzinie 15.00, godzinie śmierci Pana Jezusa, uklęknijmy z rodziną, by się wspólnie pomodlić – może to właśnie będzie najodpowiedniejszy moment, aby przedłożyć Bogu największą prośbę rodziny. W tym roku pandemia ogranicza nam uczestnictwo w liturgii, dlatego niech nasze domy stają się kościołem domowym i miejscem celebracji Wielkiego Tygodnia. W Wielki Piątek obowiązuje post ścisły, a więc nie tylko jakościowy, ale i ilościowy. Liturgia Słowa poprzedzona procesją i leżeniem krzyżem przez kapłanów przed obnażonym ołtarzem, uroczysta adoracja krzyża, komunia i procesjonalnie przeniesienie Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego.
Wielka Sobota
Jest dniem spoczynku Pana Jezusa w Grobie. To dzień cichej nadziei i modlitewnego oczekiwania na cud zmartwychwstania. Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota z Niedzielą Paschalną są dniami szczególnie bogatymi w obchody liturgiczne. Dzięki głębokiemu przeżyciu Wielkiego Tygodnia, zanurzeniu się w tajemnicę Bożej Miłości, mamy szansę rzeczywiście odnowić nasze życie, odnowić naszą wiarę i nawrócić się do Boga.

Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi.
A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.
Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!» Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię». Stojący tłum to usłyszał i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». To mówił, oznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć. /J 12, 20-33/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś w Ewangelii Jezus przyrównuje nasze życie do ziarna: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Ziarno kojarzy się ze żniwami, z plonami, dzięki którym możemy zdobyć pokarm na naszą codzienność. Sam Jezus prosi nas, byśmy wydali dobry plon duchowy. Mamy czas rekolekcji parafialnych, czas przemiany serc i w końcu – czas na wydanie owoców nawrócenia. Niech słowo Boże przenika nasze serca, niech rodzi w nas szczere pragnienie powrotu do Boga. Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU LAETARE (rok B) 14.03.2021
Jezus powiedział do Nikodema:
«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu». /J 3, 14-21/

 

Czwarta niedziela Wielkiego Postu nosi nazwę Laetare i ma przynieść radość nam oczekującym świąt paschalnych. Dzisiejsza Ewangelia przedstawia spotkanie Jezusa z Nikodemem, który był członkiem Wysokiej Rady, człowiekiem uczonym. Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Jezus potwierdza, przypieczętowuje tę prawdę, że Bóg jest Miłością. Jezus zachęca nas do wiary i jasno podkreśla, że całe dzieło miłości Boga wobec człowieka może wydawać owoce pod warunkiem uwierzenia w Niego: Aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Czas Wielkiego Postu niech będzie zachętą dla nas, szczególnie teraz w czasie trwania pandemii, do osobistego spotkania z Jezusem na wzór Nikodema. Otwierajmy umysł, serce Chrystusowi. Na nowo odkrywajmy i doświadczajmy miłości Boga do nas. Wszystkie nasze sprawy, radości i  kłopoty z ufnością zawierzajmy Bogu. Prośmy o odwagę, by w świetle miłości Boga dokonywać codziennie właściwych wyborów.
Chrystus, który jest naszą Światłością – niech oświeca drogi naszego ziemskiego pielgrzymowania. o. Eric

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie». W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»
On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku. /J 2, 13-25/


Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś w Ewangelii widzimy Jezusa, który gorliwie oczyszcza świątynie Jerozolimską. Nasze ciało jest świątynną Ducha Świętego. I to nasze ciało, naszego ducha Jezus chce oczyszczać. Chce z nas powyrzucać niszczące przyzwyczajenia, nałogi; chce usunąć pychę z naszych serc. Chce usunąć zło z naszego życia rodzinnego i społecznego. Czy Mu na to pozwolimy?  Czy podejmiemy współpracę z łaską Bożą czy też będziemy utrzymywać nieporządek w naszych sercach? Drobny handel, baranki, gołębie symbolizują nasze zabieganie o drobne ziemskie sprawy. W krużgankach świątyni, w powiązaniu z naszą religijnością (czasami usprawiedliwiając się tradycją religijną) zajmujemy się sprawami tego świata. A powinniśmy mieć przede wszystkim Boga w naszym sercu i zabiegać wpierw o sprawy Królestwa Bożego. Wtedy zmartwychwstaniemy z Chrystusem i z nim będziemy szczęśliwi. Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!» I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy „powstać z martwych”. /Mk 9, 2-10/

 

Dzisiejsza Ewangelia przenosi nas na górę Tabor, gdzie Jezus w obecności swoich uczniów przemienił się. Ci, którzy lubią góry wiedzą, że to wyjątkowe miejsce. Panuje tu cisza, spokój, atmosfera zupełnie inna niż na co dzień. Właśnie takie wyjątkowe miejsce wybrał Jezus, aby ujawnić uczniom swoją boskość. Wobec tego pięknego wydarzenia Piotr mówi do Niego: „Rabbi dobrze, że tu jesteśmy”. Głos Ojca odezwał się z obłoku: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. Dzisiaj Bóg wskazuje nam kogo mamy słuchać. Od ponad roku borykamy się nie tylko z pandemią, ale również z wojną informacyjną. Jesteśmy bombardowani informacjami do tego stopnia, że czujemy się zdezorientowani. Nieraz nie wiemy którędy iść, nie wiemy kogo słuchać. Dzisiejsza Ewangelia skłania nas do odpowiedzi na pytanie: Kogo ja słucham? W pogubionym świecie Bóg Ojciec wskazuje nam wyraźnie kogo mamy słuchać. Co mówi nam Syn umiłowany? W tym szczególnym czasie Wielkiego Postu umiłowany Boży Syn mówi do nas: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Jezus zaprasza nas dzisiaj na górę przemienienia. Czas Wielkiego Postu to czas przemieniania naszych serc, czas ciszy, który uzdalnia nas do przebywania z Jezusem i słuchania głosu Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. o. Eric

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli.
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» /Mk 1, 12-15/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś w Ewangelii widzimy Jezusa, który czterdzieści dni przebywa na pustyni, otoczony przez aniołów i zwierzęta. Każdy z nas prędzej czy później trafi w swym życiu na pustynię. Samotność, cierpienie czy walka o przemianę swojego życia to wyjście na pustynię. W środę rozpoczęliśmy Wielki Post, czas pustyni, walki duchowej, zmagania się z samym sobą, ale również czas wypełniony łaską nawrócenia. Mamy Rok św. Józefa, niedługo rozpoczniemy Rok Rodziny. Niech te piękne wydarzenia pomagają nam odrywać się od niszczących przyzwyczajeń, nałogów, świata wirtualnego i dają nam czas na modlitwę, na spotkanie z Jezusem. Wejdźmy w Jego cierpienie i mękę, towarzysząc Mu w tym trudnym doświadczeniu. Nie będzie to czas zmarnowany, ale czas, który pomoże nam wraz z Nim zmartwychwstać.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!» Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony.
Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego. /Mk 1, 40-45/

Dzisiejsza Ewangelia opisuje uzdrowienie trędowatego. Człowiek chory na trąd jest zamknięty w więzieniu bez ścian. Nie może żyć wśród ludzi i funkcjonować normalnie. Cierpi nie tylko na ciele, ale i na duszy. Jak czytamy w pierwszym czytaniu: „Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem”. Taki właśnie człowiek przyszedł do Jezusa i upadając na kolana prosił Go: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” . Nasz Pan „zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego”. Czytając te słowa w kontekście oczyszczenia z grzechu, widzimy, że są one swoistym streszczeniem historii zbawienia – Bóg zdjęty litością wyciąga do nas swoją rękę, we Wcieleniu dotyka naszej rzeczywistości i przez swoje Słowo oczyszcza nas z grzechu. Jeszcze dobitniej widać to w drugiej części dzisiejszej perykopy. W czasach starożytnego Izraela samo uzdrowienie z trądu nie pozwalało jeszcze na powrót do życia w społeczności, z której przez chorobę było się wykluczonym. Należało jeszcze pokazać się kapłanowi, który składał ofiarę dla dopełnienia oczyszczenia przed Bogiem. Dopiero wtedy człowiek mógł powrócić do swoich bliskich. Nasze życie podobne jest do życia trędowatego. Czasami żyjemy w grzechu, oddzieleni od Boga i wspólnoty. Ale ta Ewangelia zachęca nas oferując nam wzór: wyznać naszą ufną wiarę w Jezusa, w pełni otworzyć Mu nasze serce, i po uzdrowieniu przez Ducha, iść i głosić na wszystkie strony, że odnaleźliśmy Pana. To jest wynik sakramentu Pojednania, sakramentu radości. Wkrótce rozpoczniemy Wielki Post. Niech ten święty czas, który jest przed nami pomoże nam z wiarą wołać: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Amen /o. Eric/

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.
Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.
Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. (Mk 1, 29-39)

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś w Ewangelii widzimy Jezusa, który wędruje po Galilei i uzdrawia chorych. Jak niegdyś, tak i dziś Jezus szuka i uzdrawia chorych i przygniecionych problemami. Chce nas przede wszystkim uzdrowić duchowo – wyrwać z krainy grzechu i mroku, byśmy mogli żyć w Jego świetle.
Dziś, z jednej strony wyrzuca się Chrystusa, mówi się, że On nie jest nam potrzebny, że sami damy sobie radę. Z drugiej zaś szuka się sensacji, spektakularnych działań Boga. Obserwując naszą codzienność widzimy, że jesteśmy słabi i sami niewiele zdziałamy. Zauważmy też, że Pan Bóg nie robi wielkiego szumu, czasami wkracza w sposób spektakularny w dzieje świata, ale z reguły działa po cichu i przemawia do nas w naszych sercach. Dlatego potrzeba nam się otworzyć na Boga, postawić Go na pierwszym miejscu i dać się Mu prowadzić. Do tego jednak konieczna jest pokora i zaufanie Bogu na drodze modlitwy i wsparcia bliźniego.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie o. Kazimierz

W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.
Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!» Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.
A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej. Mk 1, 21-28
                          ——————————————————–
„Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne”. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam Jezusa, który nauczał jak ten, który ma władzę i który wyrzuca złe duchy. „Zdumiewali się Jego nauką”, dosłownie – byli „zaskoczeni i pełni podziwu”. Jak my reagujemy dzisiaj na nauczanie Jezusa? Czy Ewangelia jeszcze nas zaskakuje? Czy raczej znamy ją już na pamięć i już się niczego po nauce Pana Jezusa nie spodziewamy? A może trzeba raczej zapytać siebie – co zrobić, żeby słowo Boże naprawdę nas zdumiało, przemieniło? Słowa Jezusa są wciąż aktualne. Żeby Ewangelia na nowo nas zaskoczyła, nie możemy być jedynie biernymi słuchaczami słowa Bożego. Musimy ożywić naszą relację z Tym, który jest Słowem Wcielonym. Dlatego pokornie i gorliwie prośmy Ducha Świętego o światło dla naszych umysłów i serc, abyśmy potrafili otworzyć się na Słowo Boże i pozwolili, by nas przemieniło. W słowie Bożym jest ogromna moc – dla dzieci Kościoła jest ono „umocnieniem wiary, pokarmem duszy”.
Wraz z św. ojcem Arnoldem Janssenem, prośmy, aby przed światłością Słowa i Duchem łaski ustąpiły ciemności grzechu i noc niewiary i aby serce Jezusa żyło w sercach wszystkich ludzi. Amen o. Eric

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim.
Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim. Mk 1, 14-20
                                        ———————————–

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś, po raz drugi obchodzimy w Kościele katolickim Niedzielę Słowa Bożego. Pierwszym Słowem Boga jest Jego Syn, Jezus Chrystus – odwieczne Słowo Boże, które zstąpiło na ziemię dla naszego zbawienia. Słowo Boże to także słowa zawarte w Piśmie Świętym, które Bóg kieruje do człowieka w dziejach zbawienia. Słowo Boże ma ogromną moc. Moc stwórczą, moc zbawczą, moc uzdrawiania i uświęcania. Czy my żyjemy Słowem Bożym na co dzień? Czy jest ono nasza mocą i siłą? Czy opieramy na nim swoje życie? Czy nie jest tak, że w naszym domu Biblia stanowi tylko dekorację, jest jedynie ładną książką, z której wypada czasem przetrzeć kurz?
W tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan uświadamiamy sobie, jak wielkim skarbem – dla każdego wyznawcy Chrystusa – jest Słowo Boże. Bóg przemawia do nas na wiele sposobów: w dziele stworzenia, przez drugiego człowieka, poprzez historię. Mocno przemawia do nas również przez Swojego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa i poprzez karty Pisma Świętego. Czy usłuchamy głosu Pana? A może po raz kolejny znajdziemy jakąś wymówkę?
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.
Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?»
Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?»
Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.
Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa.
A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: «Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas» – to znaczy: Piotr. /J 1, 35-42 /

Liturgia Słowa kieruje dzisiaj nasze myśli i serca ku tajemnicy powołania. Samuel, by móc rozeznać Boże wołanie i odpowiedzieć na nie potrzebował pomocy Heliego. W drugim czytaniu, święty Paweł przypomina nam, że jesteśmy członkami Chrystusa. Zadaniem chrześcijanina jest zatem wychwalanie Boga w swoim ciele, które jest świątynią Ducha Świętego. Dzisiejsza Ewangelia przedstawia nam powołanie pierwszych uczniów. Jan wskazuje swoim uczniom Jezusa mówiąc: ,,Oto baranek Boży”. Usłyszawszy to, dwaj uczniowie poszli za Jezusem i tego dnia zostali z Nim. Później dzielili się swoim doświadczeniem spotkania Mesjasza i przyprowadzili do Niego innych. Papież Paweł VI powiedział kiedyś, że dzisiejszy świat nie chce słuchać nauczycieli, ale będzie słuchał świadków. Do bycia świadkiem powołani są nie tylko księża, ale wszyscy chrześcijanie. Nie można mówić o prawdziwej wierze u tego, kto nie ma pragnienia dzielenia się nią z innymi. Jan Chrzciciel ujrzał Pana i dał świadectwo o Nim – mówi Ewangelista. Jeśli i my naprawdę widzimy Pana oczami wiary, to będziemy o Nim świadczyć w życiu codziennym. We współczesnym świecie, który coraz bardziej jest zdezorientowany i odrzuca Jezusa, bądźmy wiernymi świadkami i tymi, którzy mówią innym: znaleźliśmy Mesjasza.
                                                    o. Eric

Jan Chrzciciel tak głosił: «Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym». W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie». /Mk 1, 7-11/

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia – mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś Niedziela Chrztu Pańskiego. Liturgicznie kończy ona okres Bożego Narodzenia. Rozpoczynamy Okres zwykły w ciągu Roku liturgicznego, kiedy to nie wspominamy żadnej szczegółowej tajemnicy Chrystusa, lecz wspominamy misterium Chrystusa w jego pełni, zwłaszcza w niedzielę.
Niedziela Chrztu Pańskiego jest też dobrym czasem by podziękować i uświadomić sobie łaskę, którą każdy z nas otrzymał na Chrzcie świętym. W sakramencie Chrztu umieramy dla grzechu i rodzimy się w Chrystusie do nowego życia. Chrzest jest też bramą do kolejnych sakramentów i wywiera niezatarte znamię na nowych członkach ludu Bożego. Jest to dobry czas by podziękować i pomodlić się za naszych rodziców, którzy doprowadzili nas do łaski wiary i chrztu św. Podziękujmy za kapłana, który nas ochrzcił i za wszelkie łaski, które otrzymaliśmy poprzez ten sakrament. Warto pamiętać, że w sakramencie chrztu zostajemy wszczepieni w Chrystusa, jak latorośl w winny krzew. Nasze życie powinno być zakorzenione w Chrystusie i opierać się na rozumie i woli życia w miłości Bożej.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie
                                                                                        o. Kazimierz

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie».
Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. /J 1, 1-18/

 

W drugą niedzielę po Narodzeniu Pańskim po raz trzeci w okresie Bożego Narodzenia, rozważamy Prolog z Ewangelii według św. Jana. Św. Jan przenosi nas poza granice czasu, i uchyla rąbek tajemnicy wieczności. Objawia nam w ten sposób życie samego Boga, który jest Ojcem, Synem i Duchem. W Prologu, na początku swojej Ewangelii, Jan chce złożyć nam świadectwo i wyjaśnić kim jest Jezus. W prologu dowiadujemy się, że Słowo przychodzi na świat, by objawić nam Ojca, przynieść wszystkim ludziom prawdę i życie. Możemy ten dar przyjąć lub odrzucić. Nie ma innej drogi, jest tylko Jedna Droga i jest nią Jezus Chrystus! Słyszymy o tym w dzisiejszej Ewangelii: Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył (J 1,18). Takie jest świadectwo Objawienia, chrześcijańskiej wiary, którą Kościół strzeże, wyznaje i głosi. Dzisiaj to Słowo jest skierowane do naszego serca i życia jako najważniejsza, najistotniejsza prawda i światło! Słowa dzisiejszej Ewangelii mówią o tym, że wszelki początek jest w Bogu i że Bóg jest wśród nas. Trwając w kontemplacji Słowa wcielonego, które zamieszkało między nami zechciejmy jeszcze raz podziękować Bogu za słowo które stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. O. Eric