Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: «Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco». Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.
Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili.
Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.
/Mk 6, 30-34/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, Świat coraz wyraźniej staje się globalną wioską, a jednak wciąż wiele w nim podziałów, wojen i niezrozumienia. Dzisiaj chrześcijaństwo nie jest na topie, co więcej, wyznawcy Chrystusa są wyśmiewani, a nawet prześladowani. Głoszenie Ewangelii, czyli Dobrej Nowiny, że Bóg kocha każdego człowieka, doprowadziło do rozpowszechnienia się chrześcijaństwa po całej ziemi. Nazwa Kościół Katolicki oznacza powszechność Kościoła. Chrystus umarł za wszystkich i w ten sposób przyniósł pokój i pojednanie. On chce, byśmy tworzyli wspólnotę miłości – czy to poganie, czy Izraelici, niezależnie od miejsca, w którym żyjemy czy pracujemy. Idea braterstwa opartego na miłości, którą z wysokości krzyża obdarzył nas Chrystus, jest znakomitym tworzywem jedności w świecie niezgody i niezrozumienia.
Kiedyś byłem na pogrzebie księdza (przeżył zaledwie 52 lata). Wielu chwaliło go za to, że od 20 lat nie wyjechał na urlop, że nie pozostawił na dłużej swojej parafii. To z jednej strony piękna postawa i ofiara z siebie, ale z drugiej strony zagrożenie, które nie pozwala złapać oddechu, „przewietrzyć” umysłu, spojrzeć z boku na własne życie i nabrać dystansu do wielu problemów. Sam Jezus zaleca uczniom, by pobyli osobno i odpoczęli. Jesteśmy stworzeni do wspólnoty, ale potrzebujemy też chwil samotności. By nabrać świeżego spojrzenia na nasze życie, by odnaleźć prawdziwe wartości i obrać właściwy duchowo-moralny kurs. By w końcu odpocząć i usłyszeć głos naszego Pana, Dobrego Pasterza, który prowadzi po właściwych ścieżkach, obdarza pokojem i daje nam przystęp do Ojca.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!» I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!» Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.
/Mk 6, 7-13/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, Kościół dzieli środki doczesne, którymi dysponuje na bogate i ubogie. Środki bogate – między innymi: organizacje, zebrania, pochody, architektura i wystrój kościołów, środki audiowizualne, środki społecznego przekazu – to środki widzialne i często dają poczucie sukcesu. W odróżnieniu od nich, środki ubogie – między innymi: przyjęte z miłości do Boga cierpienie, bolące na modlitwie kolana, czyjeś nikomu nieznane wyrzeczenia, przekreślenie siebie, życie w wielkiej cichości, milczeniu, kontemplacji – to środki niewidoczne, dokonujące się w cichości i ukryciu. A jednak, choć słabo widoczne, to bardzo ważne w działalności Kościoła. Bez wyrzeczenia, cichości serca, bez modlitwy i kontemplacji, Kościół nie może prowadzić swej misji.
Jak niegdyś Apostołów, tak dzisiaj nas, posyła Jezus, byśmy głosili światu Ewangelię i byśmy modlili się o zdrowie i potrzebne łaski dla siebie nawzajem. Nasz Pan uczy nas, by nie przywiązywać uwagi do bogactwa, ale by gorliwie budować Królestwo Niebieskie.
Mamy iść obuci w sandały. W czasach działalności apostolskiej Jezusa sandały nosił człowiek wolny, niewolnicy chodzili boso. Mamy więc być wolni od grzechu, zniewoleń, nawet od chęci sukcesu, by w prostocie serca głosić Ewangelię Chrystusa. By zanieść innym, czy w porę czy nie w porę, radosną wieść, że Bóg kocha i chce zbawienia każdego człowieka.

Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
/Mk 6, 1-6/


Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, w Ewangelii widzimy ludzi, którzy odtrącili Jezusa. Jego bliscy – rodzina, ludzie z tej samej okolicy – nie chcą uwierzyć w Jego Słowo i boską moc. A czy my dzisiaj wierzymy w Jezusa?  Może lepiej zapytać: Czy my wierzymy Jezusowi? On jest naszym Panem i Zbawicielem. Ma moc przemieniać i uzdrawiać nasze dusze i ciała. Czy wierzysz w to?
Czasem ludzie mówią: proszę księdza, ja to nie czuję Pana Boga. Nie rozumiem, jak On może pozwolić na tyle zła w świecie, skoro jest taki dobry. Wielcy tego świata nawet nie mają takich pytań. Oni sami wszystko wiedzą lepiej, bawią się w Pana Boga. Chcą decydować o tym, co jest dopuszczalne moralnie, chcą decydować o ludzkim życiu.
Jeżeli nie otworzymy się na łaskę naszego Pana Jezusa Chrystusa, jeżeli nie pozwolimy Jezusowi zamieszkać w naszych sercach, w naszych rodzinach, w naszym społeczeństwie – On niewiele zdziała. Tylko na kilku położy ręce i będzie dziwił się naszemu niedowiarstwu.

Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał.
Wtedy przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!» I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego.
Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: «Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go.
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań!» Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
/Mk 5, 21-24. 35b-43/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, po raz kolejny widzimy tłum ludzi czekających na Jezusa. Czekają na Jego naukę ale przede wszystkim na Jego uzdrawiające słowo. Jest wśród tych ludzi Jair, przełożony synagogi, który prosi o zdrowie dla swej dogorywającej córeczki. Jezus widząc wiarę zrozpaczonego ojca uzdrawia, właściwie, wskrzesza dziewczynkę. Dzisiaj gdy wokół nas wiele niepokoju, wiele lęku, niezrozumienia, czekamy na umacniające słowa. Szukamy różnych dróg życiowych i filozoficznych. Często jednak zapominamy, że mamy nauczyciela i możemy żyć według Jego nauki. Naszym nauczycielem jest nasz Pan Jezus Chrystus. Co więcej On jest naszą Drogą i Prawdą, i Życiem. Niektórzy nawet wyśmiewają Jezusa i chrześcijaństwo ale nic w zamian nie są w stanie zaoferować. Przylgnijmy do Jezusa całym sercem. On podnosi nas z naszych upadków, wydobywa z naszych niedoli i oświeca nasza codzienność.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.
Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» /Mk 4, 35-41/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, po raz kolejny oczyma naszej wyobraźni widzimy Jezusa, który mocą Swego słowa, uspokaja burzę na jeziorze. W dzisiejszym świecie pełnym niepokoju i lęku, możemy mówić o wojnie dezinformacyjnej. Dziś walczy się nie tyle o poznanie prawdy, co raczej o to, kto kogo zdezorientuje – mówiąc prościej, kto kogo bardziej oszuka. Fale niepokoju uderzają o łódź naszego życia z różnych stron. Świat szuka pokoju, ale nie może go nam dać. Tylko w Chrystusie odnajdziemy pokój serca i pokój dla świata. Ponad rok temu, w pierwszych miesiącach pandemii papież Franciszek mówił: Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi… jesteśmy wszyscy.
Potrzeba nam osobistego, ale też wspólnotowego wysiłku w drodze do Pana. Wzajemnego wsparcia, zrozumienia, poszanowania i podążania za Jezusem. Panie przymnażaj nam wiary i uciszaj wszelkie burze naszego życia. Amen.

Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Jezus mówił do tłumów: “Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”. Mówił jeszcze: “Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu”. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści  nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom. (Mk 4, 26-34)

 

W dzisiejszej Ewangelii, Pan Jezus przybliża nam królestwo Boże. Pod pojęciem „Królestwo Boże” trzeba rozumieć obecność, działanie i panowanie Boga. Jezus pokazuje nam, że nasze duchowe życie jest jak żarno, które dojrzewa stopniowo i wydaje owoce. Tu nic nie dzieje się błyskawicznie. Nasienie, aby wydać plon, potrzebuje czasu. Podobnie jest z naszym dojrzewaniem w wierze i człowieczeństwie. Jezus dzisiaj zaprasza nas, abyśmy się zastanawiali i odpowiedzieli na pytanie. Na jakim etapie rozwoju dziś jesteśmy? Czy mamy solidne korzenie? A może już kwitniemy albo wydajemy owoc? Każde dobro wymaga czasu i cierpliwości. Poszukajmy dziś „Królestwa Bożego” w naszej pracy, posłudze lub powołaniu. Bóg jest najlepszym Ogrodnikiem ludzkiej duszy. Zależy Mu na naszym wzroście. To On uzdalnia nas do pięknego owocowania. Nie zamykajmy się na to, co chce nam uczynić.
On wie, jak sprawić, byśmy prawdziwie wzrastali na pożytek ludzi i na Jego chwałę.
Rozważając więc dziś tajemnicę królestwa Bożego, módlmy się słowami
św. Jana Pawła II:
„Panie, Jezu Chryste, jedyny Pasterzu Twojego Kościoła, Tobie oddaję wszystkie owoce mojej posługi wśród tego ludu: przebacz wszelkie zło, pomnażaj dobro – to Twoje dzieło i Tobie jednemu należy się chwała. Ufny w Twoje miłosierdzie, Tobie zawierzam braci i siostry. Zachowaj ich w miłości, zjednocz w Twojej owczarni i nieustannie prowadź, aby nie ulegli rozproszeniu. Weź na ramiona słabych, ulecz poranionych, ochraniaj mocnych”.
o. Eric

Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby  Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów». A uczeni w Piśmie, którzy przyszli  z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy». Wtedy przywołał ich  do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może Szatan wyrzucać Szatana? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom  nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc Szatan powstał przeciw sobie i jest  z sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw  nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego». Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie». Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką».
(Mk 3, 20-35)


W dzisiejszym Ewangelii spotykamy się z rodziną Jezusa. Ewangelista Marek wyraźnie zaznacza, że “matka i bracia pozostali na zewnątrz” i chcą, aby Mistrz do nich wyszedł. Odpowiedź Jezusa jest bardzo jasna. : «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką». Jego rodzina jest złożona z tych, którzy słuchają Słowa Bożego i którzy “siedzą wokół Niego”. Możemy więc sobie zadać pytanie A co z Jego Matką, Maryją? Trzeba nam pamiętać mowę pochwalną, jaką na Jej cześć wygłosił Jezus odpowiadając na wezwanie kobiety z tłumu, która powiedziała: “błogosławione łono, które cię nosiło i piersi, które ssałeś”. Wtedy Jezus ogłosił, że Maryja jest “błogosławiona, dlatego bo słucha Słowa Bożego i zachowuje je”. Do rodziny Jezusa należy więc ten, kto słucha Jego słów i wypełnia wolę Bożą. Natomiast Jego kuzynem, czy też dalekim krewnym nazwalibyśmy dzisiaj człowieka “praktykującego” Ewangelię, jako normę moralności, kodeks zachowań  i postaw, a nie jako Słowo codziennie zachęcające do odnowienia więzi z Bogiem. Panie Jezu, pomóż nam pełnić wolę Ojca w naszej codzienności
                                                          o. Eric

Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami:
«Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata». /Mt 28, 16-20/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dzisiaj Niedziela Trójcy Świętej. Święty Tomasz z Akwinu, zakonnik i doktor Kościoła mówił, że tajemnica Trójcy Przenajświętszej nigdy nie mogłaby być odkryta siłą ludzkiego rozumu. Została ludziom objawiona przez Jezusa Chrystusa. To Jezus przychodząc na Ziemię objawił nam Ojca, a po Wniebowstąpieniu posłał nam Ducha Świętego. Dzięki światłu Ducha Świętego, poprzez słowa i czyny Jezusa zawarte w Ewangelii, poprzez wieki Tradycji i namysłu teologicznego dotykamy tajemnicy Trójcy Świętej. Zbliżamy się do niej, kontemplujemy na kolanach ze świadomością, że nie zdołamy jej zgłębić. A tajemnicy tej na imię Miłość. Miłość może istnieć tylko w relacji między osobami. Potrzeba kogoś, by móc kochać i kogoś, kto by na tę miłość odpowiadał. Spodobało się Bogu Trójjedynemu dać nam, słabym ludziom, udział w swojej Miłości. Dziękujmy Bogu Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu za ten niezwykły dar. I za to, że jesteśmy ochrzczeni w imię Trójcy Świętej. Dziękujmy za Jego Ciało i Krew, które szczególnie uwielbimy w Uroczystość Bożego Ciała.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

 

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.
Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi». /J 15, 26-27; 16, 12-15/

 

Wspominamy dzisiaj pamiątkę tego dnia, kiedy apostołowie przebywali zebrani ponownie w Wieczerniku, a była z nimi Maryja. Bali się oni wyjść na zewnątrz. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym. Od tego dnia, wszyscy oni, już bez lęku i strachu, wyszli na zewnątrz, aby głosić całemu światu Dobra Nowinę o Jezusie Chrystusie. To Duch Święty dał im moc do wypełnienia tej wielkiej misji – niesienia Słowa Bożego wszystkim narodom, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam rolę uczniów Jezusa Chrystusa w dzisiejszym świecie. Duch Święty uzdalnia nas do dawania świadectwa w dzisiejszym świecie, który odrzuca Chrystusa. Tylko Duch Święty może odnowić oblicze tej ziemi, dlatego z wiarą wołajmy do Boga: Ześlij nam Twego Ducha. Amen o. Eric

Wniebowstąpienie Pańskie (rok B) 16.05.2021

Jezus, ukazawszy się Jedenastu, powiedział do nich:
«Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie».
Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.
/Mk 16, 15-20/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dzisiaj przeżywamy to wydarzenie, gdy Jezus po Wcieleniu, po ziemskim życiu, śmierci i Zmartwychwstaniu, po spotkaniach ze swoimi uczniami, wraca do Ojca. Wstępuje do Nieba, z którego zstąpił w tajemnicy Wcielenia. Wcześniej, po raz kolejny wypowiada misyjny nakaz: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Na mocy tych słów każdy z nas jest posłany, by głosić Ewangelię. Najpierw sobie samemu, by przemienić swe serce i z tym sercem napełnionym miłością wychodzić do bliźnich. By powiedzieć ludziom, że Bóg nas kocha, że wciąż się o nas troszczy, że nie znajdziemy pokoju bez Niego. Założyciel Zgromadzenie Słowa Bożego, św. Arnold Janssen mówił: Głoszenie Dobrej Nowiny jest pierwszym i podstawowym wyrazem miłości bliźniego.
W tym posłaniu, w głoszeniu Ewangelii Jezus nie zostawia nas samych. Zapowiada i posyła nam Ducha Świętego, który nas umacnia i prowadzi, który swą mocą wspiera nas w głoszeniu Ewangelii. Nie każdy może być posłany na krańce świata, by głosić Ewangelię, ale mamy codziennie swoim prostym życiem świadczyć o miłości Boga i tę miłość dawać naszym braciom i siostrom. Oczekując na Uroczystość Zesłania Ducha Świętego dziękujmy Bogu za Jego miłość rozlaną w naszych sercach mocą Ducha Świętego.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali». /J 15, 9-17/

 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus Chrystus wskazuje nam drogę postępowania, która może naszemu życiu nadać właściwy sens: Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. W obecnych czasach wiele na temat miłości dowiadujemy się z prasy, radia i telewizji. Ileż powstaje wierszy, powieści i filmów ukazujących różne jej twarze. Jezus zaprasza nas do realizacji Jego miłości, tej, którą dawał przez całe swoje ziemskie życie i którą obdarowuje nas nieustannie. Miłość Jezusa jest taką miłością, jaką On sam otrzymywał i wciąż otrzymuje od Boga Ojca. Przykazanie miłości jest jakby receptą. Każdy z nas wie, że przez samo przeczytanie recepty nie będzie zdrowy. Nie będziemy czuli pełnej radości, o której mówi nam Jezus, jeżeli nie zastosujemy lekarstwa: miłować drugiego człowieka dokładnie tak, jak umiłował nas sam Jezus Chrystus. Oto lekarstwo! Przyjaźń z Jezusem gwarantuje nam dojrzałą radość, która wpisze w nasze życie poczucie szczęście – spełnienia, dojrzałą miłość, która pozwoli nam kochać i być kochanym, i da pewność, że o cokolwiek prosić będziemy Boga w imię Jezusa Chrystusa – Jego Syna, to się spełni. W maju, miesiącu poświęconym Maryi, prośmy – przez Jej wstawiennictwo – o to, abyśmy trwali w miłości Chrystusa. Amen. o. Eric

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami». /J 15, 1-8/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dzisiaj po raz kolejny Jezus przypomina nam o tym, że jesteśmy wszczepieni w Niego, jak latorośl  w winny krzew. Jeżeli o tym zapomnimy i będziemy działać na własną rękę, to niewiele zdziałamy. Tylko oparcie się na Jezusie i życie zgodnie z Jego wolą przyniesie pokój i dobre owoce. Każdy z nas potrzebuje pokarmu, by te owoce były obfite. Tak, jak na co dzień posilamy się pokarmem ziemskim, tak dla naszego życia duchowego musimy się karmić Chlebem z Nieba. Niedługo nasi młodzi parafianie po raz pierwszy przystąpią do I Komunii św. Będą w pełni uczestniczyć w Uczcie Ofiarnej Chrystusa – w Eucharystii, czyli dziękczynieniu. Jakże często zapominamy o pełnym uczestnictwie w Mszy św., gdzieś zagubiliśmy tę gorliwość dziecka Bożego czekającego na spotkanie z Jezusem. Trudny czas pandemii jeszcze bardziej oddala nas od naszego Pana. Rozpoczynamy miesiąc maj – szczególny czas, gdy wraz z Matką Bożą uwielbiamy Pana. Prośmy, przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny, o dar przylgnięcia do Jezusa, o łaskę zanurzenia w Jego słowie, byśmy mogli wydać piękne owoce naszego życia.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Jezus powiedział:
«Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca». /J 10, 11-18/

 

W Orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Modlitwy o Powołania zatytułowanym: Święty Józef – marzenie powołania, papież Franciszek przywołuje postać św. Józefa, wskazując Go jako opiekuna Bożych powołań. Wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę (Mt 2, 14) – mówi Ewangelia, podkreślając na gotowość Józefa, by iść za wezwaniem Boga i jego poświęcenie dla rodziny. Św. Józef – jak pisze papież – wskazuje trzy słowa klucze dotyczące powołania każdego z nas.
Pierwszym z nich jest sen-marzenie. Bóg nie objawił się Józefowi w sposób spektakularny, ale przemówił do niego poprzez sny, proponując mu wzniosłe i zaskakujące cele. Tak rodzą się nasze powołania.
Drugim słowem charakteryzującym drogę św. Józefa i jego powołanie jest służba. Jak zaznacza papież „każde prawdziwe powołanie rodzi się z daru z siebie”, a „człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego”. Służba, będąca konkretnym wyrazem daru z siebie, była dla św. Józefa nie tylko wzniosłym ideałem, ale regułą codziennego życia. Widzimy w nim wzór dla wszystkich powoływanych, wzywanych do tego, by być pracowitymi rękoma Ojca w dziele zbawienia.
Trzecim słowem, które określa powołanie chrześcijańskie jest wierność. W świecie, w którym pojawia się tak wiele myśli, idei, poglądów, papież Franciszek zaznacza, że powołanie dojrzewa każdego dnia poprzez wierność, którą należy pielęgnować w świetle wierności Boga.
Kościół, poprzez Tydzień Modlitw o Powołania, zaprasza, abyśmy z troską włączyli się w modlitwy na rzecz powołań. Każdy z nas może to zrobić. Przeżywając z wiarą Tydzień Modlitw o Powołania powierzajmy Jezusowi Dobremu Pasterzowi sprawę powołań kapłańskich, zakonnych, misyjnych i do życia małżeńskiego. Niech św. Józef wyprasza nam nowe, liczne i święte powołania, aby przed światłością Słowa i Duchem łaski ustępowały ciemności grzechu i aby serce Jezusa żyło w sercach wszystkich ludzi. Amen o. Eric

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego». Łk 24, 35-48

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, po Zmartwychwstaniu Jezus stopniowo ukazuje się swoim uczniom. Czytałem kiedyś książkę pt. Touch in the circle – co można przetłumaczyć jako: zbliżanie się do/dotykanie tajemnic naszej wiary po okręgu. Chrystus i Jego Zmartwychwstanie to największa tajemnica chrześcijaństwa. Możemy się zbliżać do Niego, krążąc po orbicie naszej wiary. Coraz bardziej poznając Chrystusa, nie wyczerpiemy jednak tajemnicy Zmartwychwstania. Możemy się do niej zbliżać, ale w końcu i tak się od niej „odbijemy” i znów będziemy krążyli w koło. Znów się troszkę zbliżymy, zrozumiemy i poznamy więcej, ale nie w pełni zrozumiemy i nie w pełni poznamy tajemnicę Chrystusa. Tu właśnie jest miejsce na wiarę. Wiarę, która szuka uzasadnienia w rozumie i w historii, która jest potwierdzona przez świadectwa historyków i przez Tradycję. Wiarę, która nadaje sens i kierunek naszemu życiu. Wiarę, która choć obecnie przeżywa prawdziwą próbę czasów, to jednak tylko ona daje nam siłę i moc, by żyć dla Chrystusa, w Chrystusie i dla naszych bliźnich. Tak, jak uczniowie powoli odkrywali prawdę o Zmartwychwstaniu, tak i my odkrywajmy tę tajemnicę i na nią, czyli na Chrystusa, ukierunkujmy nasze życie.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego. /J 20, 19-31/

 

Ponownie przeczytaliśmy znaną Ewangelię o Tomaszu, który wkłada swoją rękę w bok Chrystusa. Tomasz chciał dotknąć źródła tej Boskiej energii i odniósł wrażenie, że piorun roztrzaskał na drobne kawałki całe jego zwątpienie i opór, tak że wykrzyknął Pan mój i Bóg mój. Jezus mówi do Tomasza: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Wiara w zmartwychwstanie Chrystusa jest podstawą naszej wiary. Św. Paweł pisząc do Rzymian mówi: Jeżeli więc ustami swoimi wyznajesz , że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg wskrzesił Go z martwych – osiągniesz zbawienie (Rz 10,9). Można to powiedzieć inaczej: wejdziesz w świat zbawienia. Komentując ten tekst, św. Augustyn powiedział: Wszyscy wierzą, że Jezus umarł, ale nie wszyscy wierzą, że zmartwychwstał. Tylko ten jest chrześcijaninem, kto wierzy, a nie jest nim ten, kto nie wierzy. Chrześcijanie wierzą w zmartwychwstanie Chrystusa!  Dlaczego nie wystarczy śmierć Jezusa? Gdyby wszystko skończyło się tylko na śmierci Jezusa, moglibyśmy zakwestionować każdą prawdę i każdą osobę.
Niech tegoroczne Święto Miłosierdzia Bożego, które przeżywamy w dobie pandemii przyczyni się jeszcze bardziej do naszego zaufania i wiary w Jezusa Zmartwychwstałego. Z wiarą wołajmy „ Jezu ufam Tobie”.                     o. Eric

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. /J20, 1-9/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia, mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, Zmartwychwstanie Chrystusa to największa tajemnica naszej wiary. To zbawcze dzieło naszego Pana, które wlewa w nasze serca radość, nadzieję i siły na każdy dzień ziemskiej pielgrzymki. Wskazuje cel i rozjaśnia sens naszego życia. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. My ufamy, usiłujemy zrozumieć i wierzymy, że z Chrystusem i  w Chrystusie Zmartwychwstaniemy.
Choć nie jesteśmy naocznymi świadkami Zmartwychwstania, to przekaz Apostołów, lata Tradycji i nasza wiara pozwalają nam z radością celebrować to wydarzenie, które zmieniło dzieje Świata. Chrystus narodził się po to, by Zmartwychwstać, a poranek Wielkanocny jest konsekwencją Jego wcielenia. On do końca nas umiłował. Wisząc na krzyżu, dał nam Maryję za Matkę. Za nas oddał życie i dla nas Zmartwychwstał. Wszyscy jesteśmy ukierunkowani ku Zmartwychwstaniu.
Dziękuję Wam za wspólną celebrację misterium Zmartwychwstania, za wszelką pomoc w przygotowaniu i przeżywaniu największych tajemnic naszej wiary. Niech Zmartwychwstały daje nam siły w tym trudnym czasie pandemii.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie  o. Kazimierz

Przed nami wyjątkowy czas – Wielki Tydzień. Głębokie przeżycie i zrozumienie Wielkiego Tygodnia pozwala odkryć sens życia, odzyskać nadzieję i wiarę.
Niedziela Palmowa
Wielki Tydzień otwiera Niedziela Palmowa. Nazwa tego dnia pochodzi od wprowadzonego w XI w. zwyczaju święcenia palm – liturgia bowiem wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego Mękę i Śmierć na Krzyżu. Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: „Hosanna Synowi Dawidowemu”.
Wielki Poniedziałek
W drodze do Jerozolimy Chrystus uczynił uschłym figowe drzewo za to, że nie znalazł na nim owocu, a tylko same liście (Mt 21, 18-19). Kiedy wszedł na plac świątyni i zobaczył tam kupców z towarami i bydłem, wypędził ich stamtąd (Mt 21, 12-13)
Wielki Wtorek
Pan Jezus prowadził najgwałtowniejszą polemikę ze starszyzną żydówką, które zakończył wielokrotnym „biada” rzuconym na swoich zatwardziałych wrogów
Wielka Środa
Ma już bezpośredni już kontakt z wydarzeniami Wielkiego Czwartku i Piątku. Sanhedryn na tajnej naradzie postanawia za wszelką cenę zgładzić Jezusa. Judasz ofiaruje wysokiej radzie swoją pomoc za srebrniki.
Wielki Czwartek
Zupełnie inaczej przeżywa się Poranek Wielkanocny, gdy poprzedziło go uczestnictwo w liturgii Triduum Paschalnego. To dla chrześcijanina najważniejsze dni w roku. W Wielki Czwartek obchodzimy święto kapłanów, ponieważ w tym dniu w czasie Ostatniej Wieczerzy został ustanowiony sakrament kapłaństwa oraz sakrament Eucharystii.
Wielki Piątek
Dzień Męki i Śmierci Chrystusa. Niech w tym dniu będzie w naszym domu cisza pozwalająca przeżyć Misterium Męki i Śmierci Jezusa. O godzinie 15.00, godzinie śmierci Pana Jezusa, uklęknijmy z rodziną, by się wspólnie pomodlić – może to właśnie będzie najodpowiedniejszy moment, aby przedłożyć Bogu największą prośbę rodziny. W tym roku pandemia ogranicza nam uczestnictwo w liturgii, dlatego niech nasze domy stają się kościołem domowym i miejscem celebracji Wielkiego Tygodnia. W Wielki Piątek obowiązuje post ścisły, a więc nie tylko jakościowy, ale i ilościowy. Liturgia Słowa poprzedzona procesją i leżeniem krzyżem przez kapłanów przed obnażonym ołtarzem, uroczysta adoracja krzyża, komunia i procesjonalnie przeniesienie Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego.
Wielka Sobota
Jest dniem spoczynku Pana Jezusa w Grobie. To dzień cichej nadziei i modlitewnego oczekiwania na cud zmartwychwstania. Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota z Niedzielą Paschalną są dniami szczególnie bogatymi w obchody liturgiczne. Dzięki głębokiemu przeżyciu Wielkiego Tygodnia, zanurzeniu się w tajemnicę Bożej Miłości, mamy szansę rzeczywiście odnowić nasze życie, odnowić naszą wiarę i nawrócić się do Boga.

Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi.
A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.
Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!» Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię». Stojący tłum to usłyszał i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». To mówił, oznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć. /J 12, 20-33/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś w Ewangelii Jezus przyrównuje nasze życie do ziarna: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Ziarno kojarzy się ze żniwami, z plonami, dzięki którym możemy zdobyć pokarm na naszą codzienność. Sam Jezus prosi nas, byśmy wydali dobry plon duchowy. Mamy czas rekolekcji parafialnych, czas przemiany serc i w końcu – czas na wydanie owoców nawrócenia. Niech słowo Boże przenika nasze serca, niech rodzi w nas szczere pragnienie powrotu do Boga. Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU LAETARE (rok B) 14.03.2021
Jezus powiedział do Nikodema:
«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu». /J 3, 14-21/

 

Czwarta niedziela Wielkiego Postu nosi nazwę Laetare i ma przynieść radość nam oczekującym świąt paschalnych. Dzisiejsza Ewangelia przedstawia spotkanie Jezusa z Nikodemem, który był członkiem Wysokiej Rady, człowiekiem uczonym. Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Jezus potwierdza, przypieczętowuje tę prawdę, że Bóg jest Miłością. Jezus zachęca nas do wiary i jasno podkreśla, że całe dzieło miłości Boga wobec człowieka może wydawać owoce pod warunkiem uwierzenia w Niego: Aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Czas Wielkiego Postu niech będzie zachętą dla nas, szczególnie teraz w czasie trwania pandemii, do osobistego spotkania z Jezusem na wzór Nikodema. Otwierajmy umysł, serce Chrystusowi. Na nowo odkrywajmy i doświadczajmy miłości Boga do nas. Wszystkie nasze sprawy, radości i  kłopoty z ufnością zawierzajmy Bogu. Prośmy o odwagę, by w świetle miłości Boga dokonywać codziennie właściwych wyborów.
Chrystus, który jest naszą Światłością – niech oświeca drogi naszego ziemskiego pielgrzymowania. o. Eric

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie». W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»
On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku. /J 2, 13-25/


Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś w Ewangelii widzimy Jezusa, który gorliwie oczyszcza świątynie Jerozolimską. Nasze ciało jest świątynną Ducha Świętego. I to nasze ciało, naszego ducha Jezus chce oczyszczać. Chce z nas powyrzucać niszczące przyzwyczajenia, nałogi; chce usunąć pychę z naszych serc. Chce usunąć zło z naszego życia rodzinnego i społecznego. Czy Mu na to pozwolimy?  Czy podejmiemy współpracę z łaską Bożą czy też będziemy utrzymywać nieporządek w naszych sercach? Drobny handel, baranki, gołębie symbolizują nasze zabieganie o drobne ziemskie sprawy. W krużgankach świątyni, w powiązaniu z naszą religijnością (czasami usprawiedliwiając się tradycją religijną) zajmujemy się sprawami tego świata. A powinniśmy mieć przede wszystkim Boga w naszym sercu i zabiegać wpierw o sprawy Królestwa Bożego. Wtedy zmartwychwstaniemy z Chrystusem i z nim będziemy szczęśliwi. Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!» I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy „powstać z martwych”. /Mk 9, 2-10/

 

Dzisiejsza Ewangelia przenosi nas na górę Tabor, gdzie Jezus w obecności swoich uczniów przemienił się. Ci, którzy lubią góry wiedzą, że to wyjątkowe miejsce. Panuje tu cisza, spokój, atmosfera zupełnie inna niż na co dzień. Właśnie takie wyjątkowe miejsce wybrał Jezus, aby ujawnić uczniom swoją boskość. Wobec tego pięknego wydarzenia Piotr mówi do Niego: „Rabbi dobrze, że tu jesteśmy”. Głos Ojca odezwał się z obłoku: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. Dzisiaj Bóg wskazuje nam kogo mamy słuchać. Od ponad roku borykamy się nie tylko z pandemią, ale również z wojną informacyjną. Jesteśmy bombardowani informacjami do tego stopnia, że czujemy się zdezorientowani. Nieraz nie wiemy którędy iść, nie wiemy kogo słuchać. Dzisiejsza Ewangelia skłania nas do odpowiedzi na pytanie: Kogo ja słucham? W pogubionym świecie Bóg Ojciec wskazuje nam wyraźnie kogo mamy słuchać. Co mówi nam Syn umiłowany? W tym szczególnym czasie Wielkiego Postu umiłowany Boży Syn mówi do nas: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Jezus zaprasza nas dzisiaj na górę przemienienia. Czas Wielkiego Postu to czas przemieniania naszych serc, czas ciszy, który uzdalnia nas do przebywania z Jezusem i słuchania głosu Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. o. Eric

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli.
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» /Mk 1, 12-15/

 

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś w Ewangelii widzimy Jezusa, który czterdzieści dni przebywa na pustyni, otoczony przez aniołów i zwierzęta. Każdy z nas prędzej czy później trafi w swym życiu na pustynię. Samotność, cierpienie czy walka o przemianę swojego życia to wyjście na pustynię. W środę rozpoczęliśmy Wielki Post, czas pustyni, walki duchowej, zmagania się z samym sobą, ale również czas wypełniony łaską nawrócenia. Mamy Rok św. Józefa, niedługo rozpoczniemy Rok Rodziny. Niech te piękne wydarzenia pomagają nam odrywać się od niszczących przyzwyczajeń, nałogów, świata wirtualnego i dają nam czas na modlitwę, na spotkanie z Jezusem. Wejdźmy w Jego cierpienie i mękę, towarzysząc Mu w tym trudnym doświadczeniu. Nie będzie to czas zmarnowany, ale czas, który pomoże nam wraz z Nim zmartwychwstać.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!» Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony.
Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego. /Mk 1, 40-45/

Dzisiejsza Ewangelia opisuje uzdrowienie trędowatego. Człowiek chory na trąd jest zamknięty w więzieniu bez ścian. Nie może żyć wśród ludzi i funkcjonować normalnie. Cierpi nie tylko na ciele, ale i na duszy. Jak czytamy w pierwszym czytaniu: „Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem”. Taki właśnie człowiek przyszedł do Jezusa i upadając na kolana prosił Go: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” . Nasz Pan „zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego”. Czytając te słowa w kontekście oczyszczenia z grzechu, widzimy, że są one swoistym streszczeniem historii zbawienia – Bóg zdjęty litością wyciąga do nas swoją rękę, we Wcieleniu dotyka naszej rzeczywistości i przez swoje Słowo oczyszcza nas z grzechu. Jeszcze dobitniej widać to w drugiej części dzisiejszej perykopy. W czasach starożytnego Izraela samo uzdrowienie z trądu nie pozwalało jeszcze na powrót do życia w społeczności, z której przez chorobę było się wykluczonym. Należało jeszcze pokazać się kapłanowi, który składał ofiarę dla dopełnienia oczyszczenia przed Bogiem. Dopiero wtedy człowiek mógł powrócić do swoich bliskich. Nasze życie podobne jest do życia trędowatego. Czasami żyjemy w grzechu, oddzieleni od Boga i wspólnoty. Ale ta Ewangelia zachęca nas oferując nam wzór: wyznać naszą ufną wiarę w Jezusa, w pełni otworzyć Mu nasze serce, i po uzdrowieniu przez Ducha, iść i głosić na wszystkie strony, że odnaleźliśmy Pana. To jest wynik sakramentu Pojednania, sakramentu radości. Wkrótce rozpoczniemy Wielki Post. Niech ten święty czas, który jest przed nami pomoże nam z wiarą wołać: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Amen /o. Eric/

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.
Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.
Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. (Mk 1, 29-39)

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś w Ewangelii widzimy Jezusa, który wędruje po Galilei i uzdrawia chorych. Jak niegdyś, tak i dziś Jezus szuka i uzdrawia chorych i przygniecionych problemami. Chce nas przede wszystkim uzdrowić duchowo – wyrwać z krainy grzechu i mroku, byśmy mogli żyć w Jego świetle.
Dziś, z jednej strony wyrzuca się Chrystusa, mówi się, że On nie jest nam potrzebny, że sami damy sobie radę. Z drugiej zaś szuka się sensacji, spektakularnych działań Boga. Obserwując naszą codzienność widzimy, że jesteśmy słabi i sami niewiele zdziałamy. Zauważmy też, że Pan Bóg nie robi wielkiego szumu, czasami wkracza w sposób spektakularny w dzieje świata, ale z reguły działa po cichu i przemawia do nas w naszych sercach. Dlatego potrzeba nam się otworzyć na Boga, postawić Go na pierwszym miejscu i dać się Mu prowadzić. Do tego jednak konieczna jest pokora i zaufanie Bogu na drodze modlitwy i wsparcia bliźniego.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie o. Kazimierz

W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.
Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!» Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.
A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej. Mk 1, 21-28
                          ——————————————————–
„Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne”. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam Jezusa, który nauczał jak ten, który ma władzę i który wyrzuca złe duchy. „Zdumiewali się Jego nauką”, dosłownie – byli „zaskoczeni i pełni podziwu”. Jak my reagujemy dzisiaj na nauczanie Jezusa? Czy Ewangelia jeszcze nas zaskakuje? Czy raczej znamy ją już na pamięć i już się niczego po nauce Pana Jezusa nie spodziewamy? A może trzeba raczej zapytać siebie – co zrobić, żeby słowo Boże naprawdę nas zdumiało, przemieniło? Słowa Jezusa są wciąż aktualne. Żeby Ewangelia na nowo nas zaskoczyła, nie możemy być jedynie biernymi słuchaczami słowa Bożego. Musimy ożywić naszą relację z Tym, który jest Słowem Wcielonym. Dlatego pokornie i gorliwie prośmy Ducha Świętego o światło dla naszych umysłów i serc, abyśmy potrafili otworzyć się na Słowo Boże i pozwolili, by nas przemieniło. W słowie Bożym jest ogromna moc – dla dzieci Kościoła jest ono „umocnieniem wiary, pokarmem duszy”.
Wraz z św. ojcem Arnoldem Janssenem, prośmy, aby przed światłością Słowa i Duchem łaski ustąpiły ciemności grzechu i noc niewiary i aby serce Jezusa żyło w sercach wszystkich ludzi. Amen o. Eric

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim.
Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim. Mk 1, 14-20
                                        ———————————–

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś, po raz drugi obchodzimy w Kościele katolickim Niedzielę Słowa Bożego. Pierwszym Słowem Boga jest Jego Syn, Jezus Chrystus – odwieczne Słowo Boże, które zstąpiło na ziemię dla naszego zbawienia. Słowo Boże to także słowa zawarte w Piśmie Świętym, które Bóg kieruje do człowieka w dziejach zbawienia. Słowo Boże ma ogromną moc. Moc stwórczą, moc zbawczą, moc uzdrawiania i uświęcania. Czy my żyjemy Słowem Bożym na co dzień? Czy jest ono nasza mocą i siłą? Czy opieramy na nim swoje życie? Czy nie jest tak, że w naszym domu Biblia stanowi tylko dekorację, jest jedynie ładną książką, z której wypada czasem przetrzeć kurz?
W tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan uświadamiamy sobie, jak wielkim skarbem – dla każdego wyznawcy Chrystusa – jest Słowo Boże. Bóg przemawia do nas na wiele sposobów: w dziele stworzenia, przez drugiego człowieka, poprzez historię. Mocno przemawia do nas również przez Swojego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa i poprzez karty Pisma Świętego. Czy usłuchamy głosu Pana? A może po raz kolejny znajdziemy jakąś wymówkę?
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie. o. Kazimierz

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.
Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?»
Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?»
Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.
Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa.
A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: «Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas» – to znaczy: Piotr. /J 1, 35-42 /

Liturgia Słowa kieruje dzisiaj nasze myśli i serca ku tajemnicy powołania. Samuel, by móc rozeznać Boże wołanie i odpowiedzieć na nie potrzebował pomocy Heliego. W drugim czytaniu, święty Paweł przypomina nam, że jesteśmy członkami Chrystusa. Zadaniem chrześcijanina jest zatem wychwalanie Boga w swoim ciele, które jest świątynią Ducha Świętego. Dzisiejsza Ewangelia przedstawia nam powołanie pierwszych uczniów. Jan wskazuje swoim uczniom Jezusa mówiąc: ,,Oto baranek Boży”. Usłyszawszy to, dwaj uczniowie poszli za Jezusem i tego dnia zostali z Nim. Później dzielili się swoim doświadczeniem spotkania Mesjasza i przyprowadzili do Niego innych. Papież Paweł VI powiedział kiedyś, że dzisiejszy świat nie chce słuchać nauczycieli, ale będzie słuchał świadków. Do bycia świadkiem powołani są nie tylko księża, ale wszyscy chrześcijanie. Nie można mówić o prawdziwej wierze u tego, kto nie ma pragnienia dzielenia się nią z innymi. Jan Chrzciciel ujrzał Pana i dał świadectwo o Nim – mówi Ewangelista. Jeśli i my naprawdę widzimy Pana oczami wiary, to będziemy o Nim świadczyć w życiu codziennym. We współczesnym świecie, który coraz bardziej jest zdezorientowany i odrzuca Jezusa, bądźmy wiernymi świadkami i tymi, którzy mówią innym: znaleźliśmy Mesjasza.
                                                    o. Eric

Jan Chrzciciel tak głosił: «Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym». W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie». /Mk 1, 7-11/

Proszę Czcigodnych, Drogie Siostry i Drodzy Bracia – mieszkańcy, przyjaciele i sympatycy Parafii św. Jadwigi Śląskiej, dziś Niedziela Chrztu Pańskiego. Liturgicznie kończy ona okres Bożego Narodzenia. Rozpoczynamy Okres zwykły w ciągu Roku liturgicznego, kiedy to nie wspominamy żadnej szczegółowej tajemnicy Chrystusa, lecz wspominamy misterium Chrystusa w jego pełni, zwłaszcza w niedzielę.
Niedziela Chrztu Pańskiego jest też dobrym czasem by podziękować i uświadomić sobie łaskę, którą każdy z nas otrzymał na Chrzcie świętym. W sakramencie Chrztu umieramy dla grzechu i rodzimy się w Chrystusie do nowego życia. Chrzest jest też bramą do kolejnych sakramentów i wywiera niezatarte znamię na nowych członkach ludu Bożego. Jest to dobry czas by podziękować i pomodlić się za naszych rodziców, którzy doprowadzili nas do łaski wiary i chrztu św. Podziękujmy za kapłana, który nas ochrzcił i za wszelkie łaski, które otrzymaliśmy poprzez ten sakrament. Warto pamiętać, że w sakramencie chrztu zostajemy wszczepieni w Chrystusa, jak latorośl w winny krzew. Nasze życie powinno być zakorzenione w Chrystusie i opierać się na rozumie i woli życia w miłości Bożej.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętam o Was w modlitwie
                                                                                        o. Kazimierz

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie».
Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. /J 1, 1-18/

 

W drugą niedzielę po Narodzeniu Pańskim po raz trzeci w okresie Bożego Narodzenia, rozważamy Prolog z Ewangelii według św. Jana. Św. Jan przenosi nas poza granice czasu, i uchyla rąbek tajemnicy wieczności. Objawia nam w ten sposób życie samego Boga, który jest Ojcem, Synem i Duchem. W Prologu, na początku swojej Ewangelii, Jan chce złożyć nam świadectwo i wyjaśnić kim jest Jezus. W prologu dowiadujemy się, że Słowo przychodzi na świat, by objawić nam Ojca, przynieść wszystkim ludziom prawdę i życie. Możemy ten dar przyjąć lub odrzucić. Nie ma innej drogi, jest tylko Jedna Droga i jest nią Jezus Chrystus! Słyszymy o tym w dzisiejszej Ewangelii: Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył (J 1,18). Takie jest świadectwo Objawienia, chrześcijańskiej wiary, którą Kościół strzeże, wyznaje i głosi. Dzisiaj to Słowo jest skierowane do naszego serca i życia jako najważniejsza, najistotniejsza prawda i światło! Słowa dzisiejszej Ewangelii mówią o tym, że wszelki początek jest w Bogu i że Bóg jest wśród nas. Trwając w kontemplacji Słowa wcielonego, które zamieszkało między nami zechciejmy jeszcze raz podziękować Bogu za słowo które stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. O. Eric