Słowo na niedzielę

      Brak komentarzy do Słowo na niedzielę

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon».
Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka: a ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela».
Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytajcie starannie o dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś, wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę.
A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju. /Mt 2,1-12/


Kochani parafianie.
Jeszcze rozbrzmiewają w uszach (i w sercu) dźwięki kolęd śpiewanych ubiegłej niedzieli w naszym kościele. Najpierw śpiewali ci najmłodsi, którzy zatrzymali się po Mszy św. o godz. 10.00. Jakże miło było słuchać naszych milusińskich, którzy w bardzo wielkim przejęciem śpiewali o Nowonarodzony. Były też występy instrumentalne i rodzinne.
Także to wieczorne kolędowanie, po Mszy, wzruszyło wielu, choć z innego powodu. Już sama Eucharystia, w trakcie której było miejsce na teksty z Pisma Świętego oraz pieśni i po chińsku, i po wietnamsku i oczywiście po polsku, pozwoliła nam doświadczyć katolickości, czyli powszechności naszego Kościoła. Chyba po raz pierwszy mogliśmy podziwiać na żywo piękno kolęd z Chin i Wietnamu a także pieśni bożonarodzeniowych śpiewanych po hiszpańsku, francusku czy angielsku. A chyba najbardziej wszystkich urzekło odśpiewanie, na koniec wieczoru, kolędy Cicha noc. Każdy z obecnych, niezależnie od pochodzenia czy narodowości, mógł bez problemu dołączyć do śpiewu, który stał się rzeczywiście naszą wspólną modlitwą (kto śpiewa modli się podwójnie – św. Augustyn), która ogłaszała dobrą nowinę w językach: wietnamskim, chińskim, francuskim, angielskim, portugalskim, włoskim, hiszpańskim i polskim. Czy był to kolejny krok w budowaniu jedności, dla realizacji której Syn Boży stał się człowiekiem?

Na koniec jeszcze spostrzeżenie związane z dzisiejszym świętem Objawienia się Boga, który jest Zbawcą wszystkich ludzi. W osobach pogańskich królów Jezus jest adorowany przez wszystkie ludy. Dzisiejsze święto jest więc w sposób szczególny naszym świętem. Tak, bo o ile w noc Narodzenia Pańskiego Emanuel został rozpoznany przez ubogich i prostych pasterzy, należących do narodu wybranego, o tyle dziś, w osobie Trzech Króli jest uznany za Pana i Boga przez świat pogański, świat do którego i my… należymy.
Dlatego – wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy naszego rozpoznania w tym Nowonarodzonym Emanuela – Boga z nami. Wielu łask i wiele pokoju serca dla Was wszystkich, kochani.
– o. Krzysztof SVD