Słowo na Niedzielę

      Brak komentarzy do Słowo na Niedzielę

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go.
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz on im odpowiedział: «Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.
Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu.
Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. /Łk 2, 41-52/
******

Kochani parafianie.
Wydarzenie przyjęcia przez Słowo Boże naszej natury jest tak ważne, że Kościół w swej mądrości płynącej z asystencji Ducha Świętego zaprasza, by każdy dzień w Oktawie Bożego Narodzenia był przeżywany jak samo Święto. Tak, bo jeden dzień to za mało, by wyśpiewać całą radość z narodzin Zbawiciela.
Trzeba jednak najpierw wysiłku, by wyruszyć do Betlejem (każdy z nas do swojego Betlejem) i spotkać Nowonarodzonego. Pięknie wyraził tę prawdę papież Franciszek:
„Pójdźmy do Betlejem” (Łk 2, 15): tak mówili i uczynili pasterze. Również my, Panie, chcemy przybyć do Betlejem. Droga, także i dzisiaj prowadzi pod górę: trzeba pokonać szczyt egoizmu, nie możemy się zsunąć w jary światowości i konsumpcjonizmu. Panie, chcę dotrzeć do Betlejem, bo tam właśnie na mnie czekasz. I chcę uświadomić sobie, że Ty, złożony w żłobie, jesteś chlebem mojego życia. Potrzebuję delikatnego aromatu Twojej miłości, abym był z kolei chlebem łamanym dla świata. Weź mnie na swoje ramiona, dobry Pasterzu: miłowany przez Ciebie, będą mógł także i ja miłować i brać braci za rękę. Wtedy będzie Boże Narodzenie, kiedy będą mógł Tobie powiedzieć: „Panie, Ty wszystko wiesz, ty wiesz, że cię kocham” (J 21,17).
Pan wie, o tej miłości, jaką mam do Niego. Ale czy ja, tak do końca jestem świadom ogromu Jego miłości? Wielości łask, jakich w tym kończącym się roku nam udzielił? Podsumowując ten kończący się powoli 2018 rok należałoby podziękować Panu Bogu za Jego troskę o nas. Uczyńmy to w gronie rodzinnym i indywidualnie.
Jako wspólnota parafialna spotkamy się jutro, 31 grudnia o 18.00 na Mszy św. dziękczynnej. Wcześniej (o 17.30) będziemy mieli okazję, by adorując Jezusa Eucharystycznego zwrócić się doń w ufnej modlitwie. Dlatego serdecznie zapraszam wszystkich na chwilę wspólnej adoracji.

A dzisiaj, patrząc na Świętą Rodzinę, prośmy Ją z ufnością powtarzając za papieżem Franciszkiem:
Święta Rodzina z Nazaretu,
rozbudź w naszym społeczeństwie świadomość
sakralnego i nienaruszalnego charakteru rodziny,
dobra nieocenionego, którego nic nie może zastąpić.
Niech każda rodzina stanie się gościnnym mieszkaniem dobroci i pokoju
dla dzieci i osób starszych, dla chorych i samotnych,
dla ubogich i potrzebujących pomocy.
Jezusie, Maryjo i Józefie
z ufnością Was błagamy, Wam się z radością powierzamy.
Z życzeniami pokoju serca i nadziei na każdy dzień zbliżającego się 2019 roku – o. Krzysztof SVD