SŁOWO NA NIEDZIELĘ

      Brak komentarzy do SŁOWO NA NIEDZIELĘ

Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: «Cóż mamy czynić?» On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni».
Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: «Nauczycielu, co mamy czynić?» On im powiedział: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono».
Pytali go też i żołnierze: «a my co mamy czynić?» On im odpowiedział: «Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie».
Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».
Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę. /Łk 3,10-18/
******

Kochani parafianie.
Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Taką zachętę usłyszeliśmy dzisiaj. Radość, która nie jest czymś przelotnym, chwilowym, bo ma swój fundament w prawdzie o obecności Pana wśród nas. Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko!
Rekolekcje parafialne, które przeżyliśmy tydzień temu były okazją, by doświadczyć tej bliskości. Bardzo wnikliwie i pięknie pisze o chrześcijańskiej radości papież Franciszek w encyklice Evangelii Gaudium:
Wielkim niebezpieczeństwem współczesnego świata, z  jego wieloraką i przygniatającą ofertą konsumpcji, jest smutek rodzący się w przyzwyczajonym do wygody i chciwym sercu, towarzyszący chorobliwemu poszukiwaniu powierzchownych przyjemności oraz wyizolowanemu sumieniu. Kiedy życie wewnętrzne zamyka się we własnych interesach, nie ma już miejsca dla innych, nie liczą się ubodzy, nie słucha się już więcej głosu Bożego, nie doświadcza się słodkiej radości z Jego miłości, zanika entuzjazm czynienia dobra.
To niebezpieczeństwo nieuchronnie i stale zagraża również wierzącym.
Człowiek staje się obojętny albo zgorzkniały; ogranicza swe zaangażowanie do minimum stając się urzędnikiem, administratorem albo osobą zgorzkniałą, stale narzekającą.
Smutkowi ulega wielu ludzi i stają się osobami urażonymi, zniechęconymi, bez chęci do życia. Nie jest to wybór życia godnego i pełnego; nie jest to pragnienie, jakie Bóg żywi względem nas; nie jest to życie w Duchu rodzące się z serca zmartwychwstałego Chrystusa.
Papież Franciszek nie ogranicza się do stwierdzenia faktów. Jak zawsze, bazując na swym doświadczeniu i popierając słowa własnym stylem życia kontynuuje:
Zachęcam wszystkich chrześcijan, niezależnie od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajdują, by odnowili już dzisiaj swoje osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem, albo chociaż podjęli decyzję, by być gotowymi na spotkanie z Nim, na szukania Go nieustannie każdego dnia. Nie ma powodów, dla których ktoś mógłby uważać, że to zaproszenie nie jest skierowane do niego, ponieważ «nikt nie jest wyłączony z radości, jaką nam przynosi Pan». Pan nie zawiedzie tego, kto zaryzykuje, by uczynić mały krok w kierunku Jezusa. Przekona się wówczas, że On już na niego czekał z otwartymi ramionami. Jest to sposobna chwila, by powiedzieć Jezusowi Chrystusowi: «Panie, pozwoliłem się oszukać, znalazłem tysiąc sposobów, by uciec przed Twoją miłością, ale jestem tu znowu, by odnowić moje przymierze z Tobą. Potrzebuję Cię. Wybaw mnie ponownie, Panie, weź mnie w swoje odkupieńcze ramiona». /EvG 2-4/
Niech taka modlitwa zawierzenia towarzyszy nam w tych dniach Adwentu, dniach zabiegania i świątecznych porządków. Z życzeniami pokoju serca i oczywiście radości – o. Krzysztof SVD