Z GAZETKI PARAFIALNEJ 17.06.2018

      Brak komentarzy do Z GAZETKI PARAFIALNEJ 17.06.2018

Święto Rodzinne, zaproponowane na dzisiejsze popołudnie, albo Święto Rodzin pragnie być skromną odpowiedzią na potrzebę, która jest chyba w sercu każdego człowieka – potrzebę bycia razem i bycia jednocześnie sobą, bez oglądania się wkoło na rekcje tych, którzy są w pobliżu.
Życie biegnie bardzo szybko (zwłaszcza tu, w Warszawie!). Przywykliśmy do tego rytmu i to tak bardzo, że wydaje się rzeczą wprost niemożliwą … zwolnić nieco na koniec tygodnia. Niedziela – Dzień Pański, to zaproszenie do celebracji radości i wdzięczności, gdzie centralnym momentem jest wspólnotowa Eucharystia. W kontekście urlopowych wyjazdów pozwalam sobie na osobistą refleksję na ten temat. Życząc pokoju serca pozdrawiamy Was, kochani parafianie.
W Miłości Słowa Bożego, Wasi pasterze
– o. Krzysztof SVD i o. Eric SVD
Kilka myśli o … niedzieli.

Niedziela – dzień zmartwychwstania Chrystusa, jest dla nas chrześcijan tym najważniejszym. Ktoś powiedział, że uczniowie Chrystusa winni być zazdrośni o ten dzień radości i odpoczynku (Sobór Watykański II). Jednak, uwaga (!), nie chodzi o niedzielę jako o dzień wolny od pracy, dzień zbiorowego odpoczynku czy dzień świąteczny dla ludzi, lecz o niedzielę jako dzień Pański, czyli dzień zgromadzenia liturgicznego, od którego wychodzi i do którego zmierza całe chrześcijańskie życie.

Inne aspekty niedzieli następują dopiero po tym zasadniczym. Niewątpliwie, są one również ważne, ale nie najważniejsze. Dla chrześcijanina najistotniejsze jest zgromadzenie eucharystyczne, Msza Święta. Dlatego powinien tak organizować swoje życie i tak wychowywać dzieci, aby temu zgromadzeniu zawsze dać pierwszeństwo przed wszelkimi innymi obowiązkami. Wszystko inne jest dla niego pożyteczne, ale nie jest konieczne. Do czasów panowania cesarza Konstantyna niedziela nie była dniem wolnym. Jakkolwiek już wtedy była dniem Pańskim i takim pozostała również tam, gdzie różne dyktatury zniosły ją jako dzień wolny. Taką też pozostaje w naszej nowej kulturze „weekendu”, która niestety zupełnie zmieniła jej pierwotny sens.

Żyjemy w czasach, w których my, chrześcijanie musimy walczyć o niedzielę, będącą naszym historycznym dziedzictwem. Dopiero co, niespełna trzydzieści lat temu udało nam się ją odzyskać a dziś już sprzedajemy ją za trzydzieści srebrników. Sprawą nie cierpiącą zwłoki jest odzyskanie szacunku do niedzieli, która pozostawiła wyraźny ślad w całej historii chrześcijaństwa. Ci, którzy łamali jej status, byli obłożeni karami kościelnymi. Istniał nawet nakaz, który zobowiązywał do zawieszenia działań wojennych i zachowania w tym dniu rozejmu Bożego.

W odniesieniu do niedzieli nas chrześcijan nie wiąże taka liczba zakazów jak wyznawców judaizmu wobec szabatu. Chrześcijanin może zgodzić się na wykonywanie różnego rodzaju niezbędnych prac w niedzielę, ale pod żadnym pozorem nie może zgodzić się na uniemożliwienie mu udziału w liturgii eucharystycznej. Aby więc mieć pełną gwarancję wolności (na ile to możliwe), winniśmy bronić niedzieli jako dnia świątecznego nie tylko w aspekcie politycznym i ustawodawczym, ale także w aspekcie planowania swego życia prywatnego. Musimy bronić jej przed przemysłem turystycznym, sportowym i obowiązkami zawodowymi. Nie spieniężamy jej ani nie wymieniamy na żadne inne dobra!

Swego czasu papież Jan Paweł II powiedział, że przerwa w pracy powinna obejmować jednocześnie wszystkich członków rodziny. Rodzina, czyli Kościół domowy, łączy się w niedzielę z Kościołem Matką, który sprawuje Eucharystię. Na to spotkanie Kościół domowy przychodzi razem ze wszystkimi swymi członkami. Potwierdzanie wierności temu spotkaniu liturgicznemu jest jednym z najcenniejszych świadectw, jakie zwykły chrześcijanin może dać przed światem i we wspólnocie.

Niedzieli nie bronimy jednak wyłącznie ze względu na jej funkcję liturgiczną, lecz także ze względu na to, że jest dniem świątecznym dla ludzi. Jest bowiem nie tylko darem dla chrześcijaństwa, lecz przede wszystkim wartością ogólnoludzką. Dążenie do tego, aby wszystkie dni były jednakowe (kiedy tylko niedziela zawiera w sobie misterium inności), prowadzi do likwidacji świątecznego czasu dla ogółu i stanowi prostą drogę do wtłoczenia ludzi w tryby jakieś wielkiej machiny. Może to być nawet machina rozrywki, ale zawsze będzie to tylko machina. Jeśli usuniemy niedzielę z naszego kalendarza, to usuniemy i świętowanie ze wspólnego życia.
/opr. K.Ł. na podstawie: Luigi Accattoli – Nie wstydzę się Ewangelii/